• Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1907 twórców internetu
    Logowanie

    Error message here!

    Error message here!

    Resetuj hasło

    Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1907 twórców internetu
    Rejestracja

    Podaj adres e-mail, aby zresetować hasło.

    Resetuj hasło

    Powrót

    Close
    views Wyświetlenia profilu 586

    BUFFON


    Zakończyć etap w swoim życiu, do tego taki,który zawodowo uprawiasz od najmłodszych lat, na którym zarabiasz miliony rocznie i jest Twoją największą pasją, na pewno nie jest łatwo. Kariera piłkarza, choć usłana wieloma wyrzeczeniami, czy ciężkimi treningami, suma sumarum, jest czynnością(bo ciężko nawet użyć słowa pracą) przyjemną. Robisz to co kochasz, jeszcze Ci za to płacą.

    Jest jedno ale,musisz posiadać świadomość, że kariera nie trwa wiecznie. Musisz znać dobry moment, aby „zejść ze sceny”.
    Alessandro Del Piero, Frank Lampard, Steven Gerard, Xavi, czy wielcy gracze Manchesteru United z ery sir Alexa Fergusona, Scholes, Giggs, Ferdinand. Wymienionych zawodników, łączy wielki talent do piłki oraz delikatne, naturalne wręcz przejście na emeryturę. Gracze, którzy zostawili po sobie niedosyt.

    Na czym ów niedosyt polega? Dopóki kibic nie zobaczy ogromnego spadku formy ,nie zobaczy jak pupil zawala kolejny mecz, czuje nienasycenie.
    Jak to? Przecież nie wiele spadła jego forma w porównaniu do lat poprzednich, mógłby jeszcze grać dalej.
    Są gracze, tak jak Ci wyżej wymienieni, u których wygrywa wewnętrzny głos. Nie dam rady, organizmu nie oszukam, miło było, ale kończymy to. Odchodzą w blasku glorii, zostawiając po sobie niezaspokojenie tłumów.

    Do tego wszystkiego co wcześniej napisałem, zaczyna nie pasować mi jeden obecnie jeszcze grający jegomość. Człowiek legenda, chodzący pomnik Ganliuigi Buffon.
    Zakrzywia mi osobisty obraz Włocha ten sezon, pojawia się lekka rysa na szkle. Ja wiem, że choćby strzelił sobie w tej kampanii jeszcze sześć goli samobójczych, nic nie przekreśli jego wspaniałej kariery.

    To jednak nie daje mi spokoju,że gdyby skończył grać po sezonie 2016/2017, znalazłby się w mojej wyliczance. On postanowił sobie, jak na człowiek ambitnego, że nie, to jeszcze nie koniec. Zagram na Mistrzostwach Świata, wygram Ligę Mistrzów i dopiero zgasimy światło.
    Na przeciw wielkim planom i marzeniom, zawsze wychodzi coś okrutnego, demon zwany życiem.
    Im bardziej człowiek się spina, tym gorzej się to dla niego kończy.

    Na mistrzostwa świata kadra Włoch się nie dostała,pierwszy raz od wielu lat. Po bęckach od Realu, Juve odpadło z Ligi Mistrzów,teraz jeszcze po przegranej z Napoli(tekst pisany 22 kwietnia 2018)
    realnie wzrosło zagrożenie nie podniesienia pucharu za mistrzostwo ligi.

    Szkoda, bo uważam, że Buffon wykorzystuje swoją pozycję w klubie z Turynu, gra na siłę, kosztem Wojtka Szczęsnego, co z tego wychodzi sami widzimy. Wojtek się nie ogrywa, same treningi w tak wspaniałym klubie nie wystarczą. Do tego Gol Erikssena z wolnego w 1/8 finału, przeciwko Tottenhamowi obciąża konto Gigiego, w pierwszym meczu z Realem, też nie wyglądał za pewnie.

    Jedyne na co liczę, to że po tych wszystkich niepowodzeniach, Buffon odpuści i bądź co bądź odejdzie w blasku chwały, gdyż chodzą słuchy, że planuje pograć w jeszcze następnym roku.

    Właśnie opisałem, jak brutalny bywa futbol, każdy zaczyna sezon, żeby zwyciężać, szczególnie w takim klubie jak Stara Dama. Zobaczcie jednak kolejny aspekt brutalności, nie dotyczący tylko Buffona, ale całego klubu. Dajmy na to Manchester United, przed tym sezonem, nie miał zbyt wielu szans na wygranie Ligi Mistrzów, nawet nie miał zbyt wiele argumentów, żeby rządzić na własnym podwórku. Juve? Murowany mistrz ligi krajowej, jeden z faworytów w Champions League. Przez większość roku, wszystko idzie zgodnie z planem, łoimy rywali, robimy awanse w pucharach. Przychodzi miesiąc maj i nagle może się okazać, że zostaniemy z niczym.


    Zostać z niczym, w tym sezonie, to byłoby fatalne zejście ze sceny bramkarza legendy. Łzy po porażce w finale w Cardiff, wzruszyły mnie osobiście, po takim roku niepowodzeń, to chyba wypłaczę całą wannę. Może tak jednak musiało być, z lekką rysą. Cała kariera 40 latka, jest piękna jak wybitna fotografia, oprawiona w ramkę, którą przykrył kurz na strychu. Wiele sukcesów, a zarazem jak wiele przegranych finałów. Trzy razy w Lidze Mistrzów, raz Mistrzostwa Europy.
    Nic już jednak nie odbierze Buffonowi wygranego Mundialu, czy nie zliczonych triumfów w Lidze włoskiej.

    "zdjęcie: sportowefaktywp.pl