• Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1910 twórców internetu
    Logowanie

    Error message here!

    Error message here!

    Resetuj hasło

    Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1910 twórców internetu
    Rejestracja

    Podaj adres e-mail, aby zresetować hasło.

    Resetuj hasło

    Powrót

    Close
    views Wyświetlenia profilu 759

    POCZĄTKI


    Ile razy w życiu zaczynałeś coś od zera, i po jakimś czasie to przerywałeś?
    Na jakim etapie byłbyś dzisiaj, nie przerywając zaczętej czynności, czymkolwiek była?
    Początki są najgorsze, zlatuje miesiąc, drugi, efektów nie widać. Zniechęcasz się w moment, ale tak to już jest, faza wstępna to taka mrówcza praca. Bardzo ciężka i mało dostrzegalna.
    Otwieranie nowego biznesu, poprawa sylwetki, nauka obcego języka...

    Jedne z nielicznych mądrych powiedzeń koksów/schabów/dzików, które szanuję to: „Jeśli masz chwilę zwątpienia, cofnij się w myślach do momentu, w którym to wszystko zaczynałeś”.
    Zrób rachunek sumienia, ile wysiłku w to włożyłeś, jaki jest progres od momentu startu i jakie są widoki na przyszłość. Bo może się okazać po rachunku sumienia, że do celu jest jeszcze bardzo daleko, ale wykonana praca też jest ogromna, większa niż Ci się wydawało.


    Osoby otyłe początki z siłownią mają zazwyczaj łatwe, przynajmniej pod względem zbijania wagi. Są tak zaniedbani, że kilogramy spadają z dnia na dzień. Wtedy po dobrej passie przychodzi okres, gdy waga nie drgnie w dół, i to jest zazwyczaj chwila kryzysu.


    Jak to przez trzy miesiące waga spadła 16 kilo, a teraz przez dwa tygodnie ani grama ?
    Zapominasz w jednej sekundzie, że ważyłeś 100 kilo, cel to była waga 85 kilo. Spełniłeś ją, nawet przekroczyłeś, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chcesz, żeby z przodu pojawiło się siedem.
    Jesteś tym niepowodzeniem tak zdruzgotany, że potrafisz olać całą sprawę. Nie spoglądasz już na wagę w domu, a tam powoli znowu dobijasz do dziewiątki z przodu, i cała praca zniweczona.


    Syzyfowe prace. Nieprzezwyciężenie kryzysu, zniechęcenie oraz brak szybko odniesionego sukcesu, to często powód końca dobrze zapowiadającej się kariery wielu utalentowanych ludzi.
    Ja do nauki angielskiego mogę wrócić w każdej chwili, choć z roku na rok jest coraz trudniej. Już nie przyswajam wiedzy tak szybko jak kiedyś, w latach szkoły. Nie jest to jednak jakaś moja życiowa tragedia czy porażka, nauczę się, tylko zamiast roku, zajmie mi to dwa.


    Jednak jeśli Ty masz talent i olejesz go w wieku 18 lat, wybierzesz balet, kolegów, wygodę, obudzisz się któregoś dnia i powiesz, dlaczego nie włożyłem w to więcej serca ? Ale wtedy może być już dla Ciebie za późno. Straconego czasu nie nadrobisz, olanych dni treningu, których twój największy konkurent nie pokpił, nie da się zaprogramować, niczym jakiejś gry komputerowej. Nikt Cię nie podłączy pod sprzęt i nie podniesie Twoich umiejętności. Więc zamiast za wiosło, jako zawodowy kajakarz, łapiesz za łopatę i kopiesz rowy. Zamiast za piłkę do koszykówki, lub siatkówki, bierzesz piłkę do metalu, i jedziesz z majstrem od fajrantu do fajrantu. Miała być Olimpiada, a jest zwykła, szara rzeczywistość i pogrzebane nadzieje.

    Ten tekst mógłby mieć kilka tytułów. „Zmarnowane nadzieje”, „Zniechęcenie”, „Syzyfowe Prace”. Jednak zdecydowałem się na „Początek”, żeby oddać cześć tej czynności. Początek jest najważniejszy, bez niego nie byłoby niczego. Wszystko co na tej ziemi się dokonało, musiało mieć swój początek. Nic nie zaczyna się od środka, lub od końca. Pielęgnowanie i nieprzerywanie każdego naszego życiowego początku, może zaprowadzić Nas na szczyty. Bez wyjątku pierwszy krok to dla nas chwila wstydliwa, niewygodna, krępująca, ale jeśli oswoimy się z tym uczuciem, możemy dokonać rzeczy wielkich.