• Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1904 twórców internetu
    Logowanie

    Error message here!

    Error message here!

    Resetuj hasło

    Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1904 twórców internetu
    Rejestracja

    Podaj adres e-mail, aby zresetować hasło.

    Resetuj hasło

    Powrót

    Close


    views Wyświetlenia profilu 376




    Tagi

  • lifestyle

  • views Wyświetlenia profilu 377

    PRESJA

    Dzisiaj tytuł z jednego kawałka hip hopowca, do którego podejście mam totalnie ambiwalentne. Kocham Go za starą twórczość, a za nową nienawidzę, nie raz o tym pisałem, tym kimś jest Kękę. Dzisiaj jednak nie o rapie, a o sporcie. Mianowicie jakiś czas temu, miejsce miało studio Naszych wielkich ekspertów od piłki nożnej, w publicznej TV. Studio odbywało się na cześć naszej drużyny ze stolicy, wtedy chyba jeszcze dzielnie walczącej, nie no żartuję, kompromitującej się w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

    Prawie z rozpędu napisałem, że kompromitacja miała miejsce w Lidze Mistrzów, ale to było by w chuj duże przejęzyczenie. W ogóle to jest śmiech, że grają im na tych pastwiskach, jeszcze w przedsionku do bram raju, jakieś hymny. To ma być hymn Ligi Mistrzów, tylko dla wybranych uczestników, a nie dla kogoś, kto się tam nawet nie dostanie. Chyba napiszę jakąś petycję do Łysego od kulek z Uefy.


    Siedzą te eksperty w studio i Pan Jakub Wawrzyniak, gość który gdzieś tam pograł , nawet w kadrze, bierze pod parasol ochronny swoich kolegów po fachu. Mówi, że on grał w kilku klubach, w tym w Legii, i zna różnicę. On ją rozumie, i wie, jaka presja ciąży na graczach, którzy zakładają trykot z Czarną Elką w kółeczku. Tak samo jest, kiedy grasz w innej drużynie, przeciwko nim, wtedy masz podwójną motywację, bo to Legia, i warszawianom gra się przez to ciężej. Trudno im zdobyć punkty, no a ja kurwa myślałem, że Piast Gliwice, Zagłębię Lubin, i cała reszta zgrai położy się przed nimi i rozda punkty.


    Końcowa tabela, Legia po 34 kolejkach 34 zwycięstwa, w tym 31 przez walkower, zero remisów, tak samo porażek. On to oczywiście mówił wszystko przed meczem, żeby już rozłożyć wspomniany parasol ochronny na legionistów, jebany dobrze wiedział, że dostaną wpierdol.
    O co mi w ogóle chodzi w tym tekście ? Że to jest pierdolona, polska mentalność, która nigdy, przenigdy nie pozwoli Nam na rywalizację z najlepszymi. Dlaczego kiedyś polskie drużyny grały lepiej w pucharach ? Bo to nie byli chłopcy, tylko mężczyźni, często chłopi, mówiąc kolokwialnie oderwani od pługa, którzy chcieli zagryźć, zajebać, za swój klub, za swoje barwy, za swój kraj, przeciwko Angolom, Francuzom, Niemcom. Posiadali to, co teraz Nasi biegacze, skoczkowie, rzucający młotem, kolarze, zacięcie za własny naród, Oni potrafią zrozumieć brzemię słów, reprezentant kraju. Dzisiaj piłkarze chcą przetrwać, a w piętnastej minucie, kiedy otrząsną się z szoku, wyduszą łamanym angielskim, czy ktoś kogo sobie upatrzyli, wymieni się z nimi koszulką. Dzisiaj w piłkę się nie gra (oczywiście cały czas mówię o piłce polskiej), przechodzi się obok meczów, żeby zleciało, jebnąć tylko wywiad, pośmieszkować pod prysznicem i hyc do autokaru. A każdego pierwszego sprawdzić, czy pieniążki doszły na konto.


    Pierdolenie takiego Wawrzyniaka, prowadzi do tragedii. Ludzie, jesteście małymi chłopcami, macie marzenia, chcecie zdobyć futbolowe szczyty. Macie ambicje zagrać w Realu, Bayernie, Chelsea, jak się nie uda, upadek ze szczytu nie będzie aż tak bolesny, może Benfica, może West Ham, Bayer Leverkusen ? I Wy z takimi aspiracjami, mówicie, że w Legii jest presja ??!! To się kurwa nie mieści w głowie. Jak wygląda sprawa przegranego meczu Realu Madryt ? Real dostaje u siebie, co się rzadko zdarza 2-0 w pizdę, w 70 minucie meczu. Z 80 tysięcy ludzi, 65 już nie ma, zostali tylko turyści spoza Hiszpanii. Kiedy byłem mały, śmiałem się z takiego zachowania, że z drużyną jest się do końca, że to pikniki, a My fanatycy. Nie, to są ludzie, którzy kupili bilet/karnet, z jednego pierdolonego powodu.


    Oni mają obejrzeć zwycięstwo, tam nie ma pierdolenia, brawo za walkę, zostawiliście serce. Do kina idziesz na dobry film, jeśli taki nie jest, wychodzisz przed końcem, tak samo jak na Bernabeu. Jestem fanatykiem dobrego futbolu i Królewskich, a Wy przegrywacie ? No to do zobaczenia na następnym meczu, oczekuję poprawy. Do tego to nie ma być jakieś tam zwycięstwo, to jest Real, ma być efektownie, z fajerwerkami. Tam w „Marce” napiszą, zjebaliście, pogrzebaliście szansę, daliście dupy. Modrić, Ramos, czy ktokolwiek, po porażce stanie ze łzami w oczach przed kamerą, przeprosi, przyzna się do błędu, i zapewni, że następnym razem będzie lepiej. U nas, może zjadą piłkarzyny w necie i w gazetach. Kibice powiedzą dzięki za walkę, piłkarze, że zostawili serce, ale się nie udało (jak zwykle), trener, że była jelitówka, a eksperci, że była presja. Teraz Lewandowski wie, ile zawdzięcza Bogu, że nie przyjęli go do Legii. Gdyby tam trafił, sami wiecie, presja. A tak to w Leszku, na spokojnie, cyk, pyk, brameczka i transfer do Borussi.


    Nie śmiejcie się z Legii kibice innych drużyn, bo to jest Wasz obecny mistrz. Skoro On dostaje baty od Dudelange, czy chuj wie jak to się pisze, to odpowiedzcie sobie na pytanie, w którym miejscu jest Wasz zespół, którego Legia zbiła i zostawiła daleko za plecami.


    Teraz trzeba postawić pytanie, o którym już pisałem, co dalej ? Jak to naprawić, co z tym fantem zrobić, żeby w końcu było lepiej ? Ja wiem, mniej układzików, więcej profesjonalizmu, i nacisku na klubowe akademie. Nigdy nie będzie lepiej, jeśli sami nie wyhodujemy tych grajków, w tak ogromnym kraju, tylko cały czas przepłacać będziemy za szrot zza granicy. Do tego zmiana mentalności, musimy ponownie jako naród, wrócić na ścieżkę zwycięstwa, a nie lizodupstwa, migania się od odpowiedzialności, i wiecznego wsadzania trupa do szafy. To jest dobre na chwilę, ale ta szafa robi się już za mała na tych trupów, i zaczyna porządnie śmierdzieć. Czas oczyścić szafę i wziąć się do roboty.



    „zdjęcie: warszawa.wyborcza.pl”

    views Wyświetlenia profilu 377

    MASTER CZIF


    Ostatnio oglądałem pewien program w telewizji, gdzie gotują małe dzieci. Zastanawiałem się, jak to wygląda w rzeczywistości. Analizuję czy te dzieci naprawdę tak świetnie gotują, ale nawet jeśli tak, skąd biorą i zapamiętują tak dużą ilość przepisów?

    Taki znany, mały francuzik mówi: to teraz zrobimy pierdy w occie, w sosie beszamelowym, z kruszoną skorupą smoka. Jeb, bum, te wszystkie dzieciaki biorą się do pracy, każde wie co ma robić.
    To jest niesamowite lub totalnie naciągane, chciałbym poznać szczegóły tego programu zza kulis.
    Sam świat dzieci też jest niesamowity. Niektóre są wstydliwe, inne nie mają żadnych zahamowań.

    Te hektolitry przelanych łez po niepowodzeniu. Niekiedy płaczą z rozżalenia, bo odpadły z programu, inne są mamejami płaczącymi z byle powodu, przy każdym bardziej nerwowym momencie.
    Oglądając te programy, zawsze zastanawiam się, czy niosą one więcej złego, czy dobrego?
    Czasami mam wrażenie, że psują te dzieciaki, jednak każda porażka jest nawozem sukcesu.

    Zderzenie z rzeczywistością, wyłonienie się z domowych pieleszy, spod skrzydeł rodziców, którzy często wychowują dzieci pod grubym pancerzem ochronnym i jakąś aurą wyjątkowości. Denerwuje mnie, jak rodzic daje za każdym razem wygrywać własnemu dziecku, przy okazji wszelakich zabaw. Zepsuty owoc idzie do przedszkola, i nie wie jak sobie poradzić. Ale jak to są inne dzieci, lepsze ode mnie i to nie ja za każdym razem wygrywam? A no tak to, nawet nie wiesz jak starzy Cię skrzywdzili, nie nauczając rywalizacji i nauki wypływającej z porażki.

    Szastanie pieniędzmi na lewo i prawo, na rzecz banana też niczym dobrym nie jest. Zabija brak poczucia, że coś może pójść w życiu nie tak. Nie wywołuje pozytywnego strachu i zaradności. Przecież jak coś pójdzie źle, to tata da pieniążka. Gorzej jak tacie padnie firma.


    Szanuję świat maluchów, ale tych w wieku przedszkolnym, za jeszcze jedną rzecz. One nie znają markowych ciuchów, nie rozumieją wartości pieniądza. Dopiero idąc do pierwszej szkoły, zaczynają się tam psuć. Dlatego fajnym rozwiązaniem jest jednakowy ubiór, jak np. w szkołach w Irlandii. Dziewczyny w spódnicach, chłopaki spodnie, jakaś biała koszula, krawacik. U nas też kiedyś był wałkowany podobny pomysł, oczywiście jak to w Polsce, załatwiony koncertowo. Miał skończyć z wywyższaniem się bogatszych uczniów poprzez ubiór. Więc wprowadzono mundurki, u mnie były to kurteczki dżinsowe.

    Oprócz producenta, który puszczał to na kilka szkół i zarobił, nikt na tym nie skorzystał. Bogatsi zakładali oryginalne buty, markowe dżinsy i koszulki, na to rozpiętą kurteczkę.
    Biedniejszy w dziurawych butach, w za dużych spodniach po starszym bracie i oczywiście w kurteczce. Za dużo się jego komfort psychiczny nie poprawił.


    Męska część czytelników, która grała w piłkę, zna też temat faworyzowania synka kierownika, trenera, sponsora, tu kłania się głupota dorosłych. Ojciec chcący wepchnąć do składu swojego synalka i w tle stojący zazwyczaj trener bez jaj, który to robi.
    Pedagogiczne podejście, które nie raz wyzwalało wewnątrz drużyny złe emocje.

    Dzieci, owoc miłości dwojga dorosłych (zazwyczaj) ludzi. Chcemy dla nich jak najlepiej, chuchamy, dmuchamy, rozkładamy nad nimi parasol ochronny. Nie puścimy Karolka na dwór, bo nie daj Bóg zedrze kolanko. Sprawdzimy czy zabawki spełniają dyrektywy unijne, bo wysypka, bo rakotwórcze. Jak to w życiu bywa, z tym parasolem trzeba jednak obchodzić się mądrze i z umiarem. Bo co za dużo to nie zdrowo i sami możemy swojemu szkrabowi zrobić krzywdę, przez nadmierne rozczulanie.




    „zdjęcie: teleshow.wp.pl”

    views Wyświetlenia profilu 377

    IDEALNY ŚWIAT

    Idealny świat instagramowo-fejsbukowy. Jak ludzie nisko oceniają samych siebie, wpędzając w kompleksy, i jak bardzo łakną życia innych ludzi ? Kiedy natrafiam na zdjęcia jakichś znanych instagramowych par, przerażają mnie i zadziwiają jednocześnie komentarze pospolitych ludzi. „Idealna para” , „ Jak Wy się kochacie” , „Najlepsza para” , można tak wymieniać bez końca.

    Jak w łatwy sposób ludzie dają się oszukać? Nie znając kompletnie swoich bohaterów, wypisują takie bzdury. Ludzie nie pojmują, że prowadzenie takiego konta na instagramie, to już jest czysty biznes, to jest praca tych ludzi, na której zarabiają nie małe pieniądze. Nie ważne, że koleś może leje po mordzie swoją narzeczoną, albo rozstali się pół roku temu, oni i tak dodadzą post jak wielka łączy ich miłość. To ich sposób na życie i nierzadko bardzo duże pieniądze, więc wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby kiedyś wybuchł taki skandal, że ktoś wrzucał urocze zdjęcia, a od kilku miesięcy nie był w związku. Followersi zostawią serduszko i dadzą lajka, karuzela wiecznie w ruchu. Po czym wydaliby oświadczenie, że tak czasem w życiu bywa, że musieliśmy te problemy rozwiązać sami między sobą, że miłości już nie ma, ale dalej jest krystaliczna przyjaźń. Już widzę tych głupków którzy zostali oszukani, ale piszą: „Kocham Was, jesteście najlepsi, może już nie jesteście ze sobą, ale bije od Was super energia i moc przyjaźni. Pozdrawiam”


    Jak bardzo w dzisiejszych czasach wykreowała się potrzeba zaglądania w cudze życie? Kompletnie tego nie pojmuje. Identyfikowanie i utożsamianie z osobami, których nie widzieliśmy nawet na oczy, tylko w sieci, na youtubie. Ocenianie raperów, mówienie on jest twardy, ale ma charakter. To, że ktoś nagrał twardy i charakterny numer, nie znaczy, że taki jest. Osobiście, często mam odwrotne wrażenie, że koleś jest nieszczery w tym o czym rapuje. Każdy jeśli ma trochę talentu może nawijać, że siedział w więzieniu w Hiszpanii za przerzut paru kilo, a od Serbów kupował broń, tylko co z tego, skoro on to wszystko zmyślił ? Ale ludzie i tak będą pisać, że o ja pierdole ten to jest kozak.


    Nagonka świata internetowego na bycie modnym, a w szczególności na bycie fit, doprowadzi w końcu do jakiejś tragedii. Ludzie ślepo wierzą w to co przeczytają w internecie. Jeśli ucierpi osoba dorosła, pal licho, selekcja naturalna. Gorzej jednak, że w dzisiejszej erze smartfonów, dostęp do tego mają także dzieci.


    One nie rozumieją tego, że koleś mówiący do nich z ekranu, wyglądający jak ludzik z reklam opon Miszelena, jest po siedmiu cyklach sterydowych.
    Mniejsza z tym jak ten koleś nie nakłania do brania sterydów, tylko daje względnie mądre rady. Ale no właśnie, jak odróżnić prawdziwego znawcę od przebierańca ?
    Wiele osób potrzebuje takiej porady z zewnątrz, często łykając wszystko co wypuści na światło dzienne internet. Bo skoro koleś mówił na szklanym ekranie, i jest podpisane trener personalny, to na pewno mówi prawdę, inaczej być nie może.


    Ale niestety, internet przyjmie wszystko i wszystkich w swoje ramiona.
    Później dziecko zje surowy, nieugotowany ryż, posypany białkiem w proszku, bo ktoś napiszę, że lepiej się przyswaja, mięśnie szybciej to wchłaniają. Ilu takich co uwierzy?
    Po części trochę wiem na czym polega ten fenomen. Na pokazywaniu dzień w dzień, 24/7, swojego życia, które jest idealne. Odbiorcy w głowie się nie mieści, że jego życie ma tyle wad i problemów, a ktoś może bytować tak beztrosko. To jest zwykłe wykorzystanie i omamienie swoich fanów. Wykorzystanie ich marnego, szarego dnia codziennego, żeby na nich zarobić. Już widzę te sytuację, jak ktoś chce dodać jakieś fikuśne, radosne zdjęcie, np. jak stoi na głowie, a partnerka podskakuje. Ta poza nie chce im wyjść, i zaczynają na siebie warczeć, Ty kretynko to nie tak, zrób to inaczej. Zamknij mordę kretynie, i przestań się wymądrzać. I tak wiadomo, że efekt końcowy, po trzystu próbach, będzie idealny. Uśmiechnięci, On na głowie, Ona w podskoku, tacy tam szaleni wariaci, pozytywnie zakręceni.


    Ludzie często pukają się w czoło i mówią, kto wierzy, że te programy typu „Dlaczego Ty?” „Brudne Sprawy”, „Detektyw Petkov”, są zrealizowane na poważnie ? Przecież to każdy głupi wie, że to jest ściema. No właśnie i to jest tak, że to co leci w TV to jest ściema dla ludzi starszych, tak po pięćdziesiątce. Za to, to co jest na monitorze tabletów, laptopów, monitorów, puszczane w internecie, to jest taka sama ściema (oczywiście nie w 100%), tylko dla ludzi młodszych.


    „zdjęcie: hypehour.com”

    views Wyświetlenia profilu 377

    PHHF


    Życie bywa nieprzewidywalne, kiedy pisałem tekst o śmierci polskiego hip-hopu, nie wiedziałem, że tak szybko zobaczę to na własne oczy. Życie powiedziało do mnie: „Masz takie przemyślenia Frustracie na temat rapu w Polsce ? To ja wyciągnę do Ciebie pomocną dłoń, i pokaże Cię tą śmierć z bliska.” Tak też się stało, napompowany emocjami sprzed tygodnia, czyli po Audioriver, ktoś ze znajomych rzucił pomysł, lecimy w to samo miejsce, tym razem na Polish Hip Hop Festival. Myślę sobie, no jasne, ta magiczna rzeka, ta magiczna górka w Płocku, muszą każdą chwilę zamienić w cudowne przeżycie, i tak nic nie mam pożytecznego do roboty, JEDZIEMY!


    Niestety, stwierdziliśmy zgodnie, że nawet jebana górka płacze nad stanem rapu i jego słuchaczy, bo na Audioriver była trawka, na której można było odsapnąć po szalonych koncertach, a teraz była sucha ziemia. Oczywiście to śmiech przez łzy, bo zapewne po pierwszym festiwalu była tak wydeptana, że przy obecnej pięknej pogodzie, nie zdążyła do siebie dojść, ale znaki trzeba odczytywać. Cieszę się jednak, że wyrzuciłem to sto trzydzieści złotych na ten bilet w błoto, bo miałem na gorąco, na szybko fajne porównanie, a wiadomo, że z każdej porażki można wyciągnąć jakieś wnioski. Na jednym jak i drugim festiwalu, byli ludzie tak w 85-90 procentach skupieni i świadomi gatunku muzycznego, na który przybyli w to konkretne miejsce. Pozostałe 10-15 procent, to ludzie z przypadku, zwykli „turyści”.


    Tak więc na pierwszym festiwalu średnia wieku wynosiła trzydzieści lat, i panowała super przyjazna atmosfera, a na drugim no właśnie. Nie będę tutaj opowiadał jakichś ściem rodem z Gazety Wybiórczej, że łysi, że agresywni, że strzykawki na ulicach, bo nie było czuć jakiejś agresji, czy złego nastawienia. Przeraziła mnie jednak sama średnia wieku, która wynosiła około dwudziestu lat, no typowe Sebixy, z saszetami i czapkami z daszkiem, tak niestety teraz w większości prezentuje się odbiorca tej muzyki. Nie spodziewałem się, że to poszło aż tak daleko, na aż tak dużą skalę, wiedziałem, że bez Sebastianów to się nie odbędzie, ale jednak łudziłem się, że tych starszych słuchaczy, z troszkę wcześniejszej epoki będzie więcej, nie wiem co było tego przyczyną.


    Ludzie nie potrafiący pod sceną wykonać prostej komendy rapera, nie potrafiący po nim poprawnie odkrzyknąć tekstu, który On narzucał, żeby rozbujać publiczność. Nawet jak mieli zrobić „pierdolony hałas”, to tak jakoś jakby im jajca powiązali. Było to na pewno o wiele słabsze, niż okrzyk sprzed tygodnia „Audioriver, Can you hear me??” Gdzie jak ludzie ryknęli, to ich w Gostyninie było słychać.
    Jednak dlaczego mam wymagać lepszego sortu słuchaczy, skoro sami wydający robią z tej dziedziny muzyki straszną popelinę? Jedna z większych imprez hip-hopowych w kraju, a tam coś takiego jak deki i skrecze niezauważalne, niewykrywalne, to jest nie do pomyślenia. Skrecze to jest esencja tej gry, tylko teraz w Polsce już nikt ich nie używa na kawałkach.


    Gołym okiem widać, że większość przygotowuje się pod radio Eska, jęczy coś na tych kawałkach i ma jakieś dźwięczne melodyjki, a nie raperskie bity. Raper, który kiedyś był wizytówką betonowej dżungli, dzisiaj sapie na majku, jakby mu ktoś coś do dziury wsadzał. Wszystko po najmniejszej linii oporu, komputerki, autotune, szybki numer na nowoczesnym podkładzie, godzinka i do domu.
    Kękę, człowiek który zawiódł mnie po całości, ktoś, kto jako jeden z nielicznych ciągnął ten syf za uszy do góry. Kto dawał przykład młodym, kto miał tak luźną, naturalną jazdę, że aż miałem ciarki, a chuj mi się do dupy chował. Radomski styl dziwko, to co odstawił w Płocku, to słów mi zabrakło. Ja już pisałem, każdy się zmienia, ja też kiedyś byłem łysy, teraz używam gumy do włosów, ale to w co ubrał się ten jegomość, to była przeginka. Kolo zapuścił te włosy, nosi jakieś damskie przepaski, a na scenie paradował w jakichś kurwa białych rurkach, koniec świata.


    Na plus występ Palucha, który chyba zjednoczył najwięcej ludzi pod sceną i dał niezły popis, a także Kali. Ja jestem człowiekiem, który stara się być otwartym na wszelakie sugestie, nie chcę być zakutym łbem. I tak jak z twórczością Kaliego mi nie po drodze, tak koncert dał konkretny. Samo to, jak odważnie wjechał ze swoimi kawałkami na oldschoolowych, amerykańskich bitach, zasługuje na szacunek. Po Paluchu zawinąłem na kwaterę, wiem, że ominąłem jeszcze OSTRa, ale On zamykał całe granie, nie dotrzymałbym do niego. W sobotę już nie pojechałem, zrobiłem sobie ze znajomymi prywatny Hip Hop Festival, i razem ze skrzynką wódki bawiliśmy się do późnych godzin nocnych. Także jeśli mam to podsumować, w 2018 roku na Polish Hip Hop Festival, sobota zdecydowanie lepsza od piątku :)

    views Wyświetlenia profilu 377

    SZKOŁA


    Szkoła, instytucja która oprócz pisania, czytania i liczenia nie nauczyła Nas niczego pożytecznego.

    Zastanówcie się, ile ciekawych rzeczy mogłaby Nas nauczyć, marnujemy w Niej tyle czasu. Ok, źle to ująłem, nie wszystkie może byłyby ciekawe, ale pomocne w życiu codziennym już tak.

    Wychodząc ze szkoły średniej, po ostatnim egzaminie maturalnym, 85% wchłoniętej wiedzy wyparowało bezpowrotnie. Była to wiedza wchłonięta w tamtym czasie, wyuczona na pamięć, ale nieprzyswojona kompletnie. Wychodząc ze szkoły znałem liczbę Pi, oraz pierwiastek z liczby 100, ale nie poznałem jak; tu lista może być bardzo długa:

    -jak zaadresować i nadać list, swego czasu moja praca wymagała dość częstego uczęszczania na pocztę, i wiem jak duże ludzie mieli tam problemy, z ogarnięciem takich spraw
    -jak wypełnić PIT, szkoła ma nas przygotować do życia po niej, każdy musi pracować i rozliczać podatki
    -jak zawiązać krawat, każdego to czeka, czy to na własne wesele, czy na pierwszą rozprawę w sądzie
    -jak przyszyć sobie guzik, może jakaś tam jedna lekcja na technice była na to poświęcona, ale to za mało.

    To tylko kilka pierwszych przykładów z brzegu. Do żadnego z nich nie jest potrzebny specjalistyczny sprzęt, czy drogie komputery. Dobry nauczyciel i zmiana systemu edukacji ;)


    Z opowiadań starszych kolegów wiem, że nawet fizyka czy chemia mogą być ciekawymi przedmiotami.
    10 lat starsi ode mnie znajomi, na lekcjach z tych przedmiotów robili niesamowite doświadczenia, które do końca życia utkwiły im w pamięci. Była to najlepsza lekcja, taka z definicji, praktyczna, która ma czegoś nauczyć, a nie zniechęcić do przedmiotu.

    Wiem, że to źle świadczy o mnie, ale prawda jest taka, że w moich szkołach, z chemii i fizyki nie radziło sobie ośmiu na dziesięciu uczniów. Były to znienawidzone przedmioty.


    A jak przedmioty uczące o tym, z czego tak naprawdę „ulepiony” jest ten świat i na czym się opiera, mogą być nieciekawe ? Ano mogą, polska szkoła to potwierdzi. Ta sama kwestia z geografią, tyle ciekawych miejsc jest na Ziemi, tyle plemion, nacji, ciekawostek, no nie kurwa, będziemy powtarzać kilka lat o czarnoziemach, litosferach, amplitudach temperatury, niżu barycznym, o pasatach wywołanych na skutek siły Corliolisa.
    Biologia pokazująca ciekawy świat zwierząt, owadów, ssaków, gadów, płazów, ale nie. Wirusy, bakterie, grzyby, glony, paprotniki, fotosynteza, rozmnażanie bezpłciowe roślin, pancerzyki chitynowe.

    Nie ma idealnego systemu edukacji, taki jest ten świat i konstrukcja człowieka. Teoretycznie podstawówka to powinna być zabawa, i w ciekawy sposób zaznajomienie się z życiem. Liceum to już powinien być wybór, w którym kierunku chcemy iść i na poważnie rozwijać go na studiach. Bo wiadomo, jak chcesz zostać światowej sławy biologiem, to pancerzyki i fotosyntezy, są jak najbardziej potrzebne. Jednak jeśli ktoś jest wybitnym humanistą, pisze, recytuje, cuda wianki wyprawia, to do niczego mu to niepotrzebne. Tak jak dla umysły matematycznego, kolejna rozprawka na sto stron A4. Podstawy wiadomo, trzeba mieć ze wszystkiego, ale nie takie głupoty. Wszystko pięknie, tylko jak 15letnie dziecko ma dokonać tak trudnego wyboru, wyboru kim chce być w przyszłości ? W wieku piętnastu lat, raczej co innego ma się w głowie.

    Nie zmienia to faktu, że ze szkoły tak jak wspominałem oprócz pisania i liczenia, można wynieść jak się jara szlugi, jak związać ze sobą dwa buty, żeby kolega zaliczył glebę, jak uprzykrzyć komuś życie na co dzień, w zależności czy jesteś ofiarą, czy myśliwym. Uczy Nas także pogardy do osoby starszej, bo to na nauczycielach zaczynamy pierwsze eksperymenty, jak dużo możemy sobie pozwolić z dorosłymi, jak daleko możemy przesunąć granicę.
    Gadać, czy pisać sobie można, a i tak za dużo z tym nie zrobimy. Dlatego jeśli mamy dziecko, lub dopiero mieć będziemy, to na nasze barki spadnie godzinne ślęczenie z Nim nad książkami, i wytłumaczenie mu tych wszystkich zazwyczaj niepotrzebnych bzdur.

    views Wyświetlenia profilu 377

    Polska Ekstraklasa


    No i wystartowali, rozpoczęła się gonitwa słoni. Niektórzy nazywają ją najlepszą ligą świata, drugich przyprawia o ból głowy i rozstrój żołądka, mowa o polskiej Ekstraklapie. Kiedyś byłem większym fanem rodzimej ekstraklasy, śledziłem losy sezonu, od pierwszej do ostatniej kolejki. Dziś nie jestem w stanie, wyrosłem z tego, jest to za ciężkie, jeśli nie jest się dzieckiem, tylko mężczyzną zdrowym na umyśle. Chociaż rok w rok, łapię się na tym, że coś ulegnie zmianie. Jest ciepło, lipiec, zaczynamy granie, szumne zapowiedzi, płonne nadzieje, że w tym roku będzie lepiej. Odpalasz telewizor, piękna zielona trawa, chłopaki w profesjonalnym sprzęcie, nowoczesny stadion, tylko brakuje jednego elementu, umiejętności grania w piłkę.


    Będzie awans do Europy i to w niezłym stylu, nie ważne, chuj z tym stylem, byle był. Powtórka z rozrywki jak Groclin z Manchesterem City, albo Lech Poznań z angolami, czy też Juventusem. Jak Wisła Krakowska z Schalke i Lazio, jak Widzew z Atletico i gol Marka Citki prawie z połowy. Ehhh, to były czasy, no właśnie były. Teraz sieczka z jakimiś drużynami z Mongolii i Turdżykistanu, łoo Panie, spierdoliło się na amen. Co poradzić ? Szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić. Wysyłać kuzynów, braci, synów na boiska, odganiać sprzed komputera. Żadna szkółka nie wytrenuje Cię tak, jak podwórko. W szkółce zawsze będziesz miał zajęcia raz, albo dwa razy dziennie, na podwórku nie ma ograniczeń czasowych, kopanie z niechętną przerwą na obiad, dwadzieścia cztery na dobę.

    Wczoraj miejsce miał skandal, jak to zwykle w naszym przypadku kompletnie nielogiczny. Wyobraźcie sobie taką sytuację, że jakimś cudem, Hiszpania nie ma pewnego miejsca w Lidze Mistrzów i Barcelona musi zagrać w eliminacjach. Trafiła na drużynę, której obecnym trenerem jest były szkoleniowiec Levante, średniaka hiszpańskiej LaLiga. W składzie kilka odrzutów z przeciętnych drużyn ligi hiszpańskiej, a Oni przyjeżdżają na Camp Nou jak po swoje, ustawieni ultra ofensywnie i golą na własnym terenie Barcę 2-0. No to jest kurwa niemożliwe, idealne dopełnienie gry naszej reprezentacji na Mistrzostwach Świata. Mistrz Polski z budżetem 170 milionów złotych !!, zostawiający całą ligę z tyłu, podkupujący Carlitosa z Wisły, w zamian oddając szrot nie łapiący się do składu po całej lidze. Przepierdala ze Spartakiem Trnava u siebie
    2-0, gdzie trenerem jest gość z Piasta Gliwice, a gole strzelają byli zawodnicy Górnika Zabrze i Zagłębia Lubin.
    Lech Poznań też tydzień temu na farcie maksymalnym ustrzegł się dogrywki.


    Wracając do tematu ligi, mecz polskiej ex, co w sumie oczywiste, jest jeden do jednego przełożony do serii gier Fifa. Grasz sobie sezon Realem Madryt, pędzisz po flance Ronaldo, który speeda ma na ponad 90 i nagle z ciekawości odpalasz meczyk Arka Gdynia-Legia Warszawa. Spowolnione tempo, slow motion, jakby Ci odpadł z klawiatury przycisk przyspieszenia. Jak w kreskówce, kiedy zanim postać się rozpędzi, najpierw przez pięć sekund zbiera się i drepcze w miejscu. Dlatego przestałem oglądać te widowiska, są za nudne, brak w nich tempa.


    Polska ekstraklasa, idealne określenie jakie w stosunku do niej mógłbym użyć to- ładnie zapakowane gówno w papierku.
    Te multi ligi, te canal plusy, ci sponsorzy, wywiady... no z zewnątrz po opakowaniu wygląda to na prawdę dobrze, jednak zawartość może nas przyprawić o mdłości.
    Jedynie na plus mogę zaliczyć, że w przeciwieństwie do takiej Bundesligi, jest do końca ciekawie i nie wiadomo kto sięgnie po tytuł. Chociaż te podziały punktowe nie były dla mnie szczególnie trafionym pomysłem. Podziały na grupy mistrzowską i spadkową jak najbardziej, ale nie dzielenie dorobku punktowego.


    Polska ekstraklasa jest jak dziecko z chorobą psychiczną. Chcesz, czy nie, musisz je kochać, bo jest Twoje. Jako fan piłki nożnej, a głównie reprezentacji, trzymasz za nią kciuki, bo to właśnie z tej kopalni gówna, co jakiś czas wyławia się Milików, Błaszczykowskich czy Lewandowskich.


    „zdjęcie: sportowefakty.wp.pl”

    views Wyświetlenia profilu 377

    INSTA WORLD

    Weźmy pod lupę te laski, które mają po 15 tysięcy obserwujących wzwyż. Często to oczywiście kupione lajki, ale nie zawsze. Niesamowite są te gąski, które zdobyły rzeszę fanów swoją dupą, cyckami, ogólnie figurą. Nie raz już poruszałem ten temat, ale chodzi mi o coś innego. Często te dziewczyny, nie mają ani jednej fotki własnej twarzy. Nie wiem czy się Jej wstydzą i czy mają ku temu powód, ale zawsze mają nałożony jakiś filtr. Oczywiście fenomen czyli morda psa, z uszkami i noskiem, albo jakaś inna wróżka. Ewentualnie każde zdjęcie ciała, z telefonem który zakrywa ryj.


    To był/jest czas, jak te wszystkie kretynki, subtelnie jadąc autem, kręcąc wdzięcznie główką, słuchając modnej piosenki, wysuwały swój język, poruszając nim, aby aplikacja „przelizała” z charakterystycznym dźwiękiem jęzorem psa po monitorze. Często aplikacja ulegała zawieszeniu, a lalunia lizała i lizała te powietrze.


    Wiele z nich używa zmieniacza głosu, z maską słodkiego liska, bo prawdopodobnie peszą się słysząc swój własny głos.
    Upubliczniać swój wizerunek, aby zdobyć followersów i jednocześnie krępować samego siebie, to się kupy nie trzyma.

    Dlaczego blogerki wolą wychodzić na randkę, tylko ze swoim facetem i to najlepiej takim, który nie ma instagrama? Bo pomyślcie sobie, co one muszą przeżywać, gdy wychodzą ze znajomymi ? Jak Ona musi wstawić 16 zdjęć jednego wieczora i na każdym oznaczyć wszystkie osoby. Największy pierdolnik ma wtedy, gdy poznaje nowe towarzystwo. Czekaj, czekaj, ten była Marek, na Insta FitMarek, ten był Karol, na insta FitKarol, to jego dziewczyna Martyna, FitMamaMartyna, nie czekaj, Martyna jest z Markiem, nie Karolem i ma konto JumpMartyna, a z Karolem była Kaśka i to Ona jest FitMamaKaśka, nie czekaj, już sama nie wiem, tamta była z tym, ale Jej nie ma na zdjęciu, Ona była z nim, ale jego nie ma, chuj kurwa oznaczam wszystkich jak leci.


    Pomijam jak debilom tworzą nową apkę i 40 razy dziennie słyszysz taki dźwięk, muzyczkę na instagramie przerażenia, albo takie słodkie zbliżenie na coś uroczego, na pewno wiecie o co mi chodzi.
    Zrobili boomeranga, wszyscy podskakiwali i machali rękoma. Później jak już przewijasz to na komórce, wszystko zlewa Ci się w jedną całość.
    Ankiety.
    Jestem gruba ?- Tak/Tak,żryj więcej.
    Wolicie więcej zdjęć mojej? - mordy/mojego rowa?
    Zadaj mi pytanie, no tu akurat strzał w dziesiątkę. Setki osób, nie mających co zrobić ze swoim życiem, zadają pytanie jakiejś dziewuszce chuj wie skąd. Ja rozumiem, jakby to dotyczyło jakiegoś piłkarza, piosenkarki, gwiazdy, Twojego idola, ale serio, jakiejś śmiesznej dupie z instagrama? Czy to jest takie ciekawe ?



    Czasami myślę sobie, że twórcy tych aplikacji siedzą zjarani na chacie i mówią „Ty, a dajmy teraz takiego boomeranga, zobaczymy co się stanie.”
    Tydzień później- „Ty stary ale jaja, widziałeś statystyki? Już półtora miliarda ludzi podskoczyło do góry i pomachało rękoma i nogami jednocześnie.”


    To niesie za sobą ogromne niebezpieczeństwo, tak duże, że może nawet zagrażać naszej cywilizacji. Bo co się stanie, jak wszyscy podskoczą naraz i w momencie opadania, tąpną o ziemię z taką siłą, że wybije naszą planetę z orbity? Ludzie co jest z Nami nie tak, że wolimy przenosić Nasze życie do sieci, zamiast po prostu żyć ?



    „zdjęcie: samequizy.pl”

    views Wyświetlenia profilu 377

    ZANGIELSZCZANIE

    Wprowadzanie angielskich słówek do polskiego języka. Pomijam wszechobecne sorry,ok,plis,
    ale jest tego coraz więcej i wcale mi się to nie podoba.
    Bal maturalny, oznaczany kiedyś na portalach społecznościowych jako #100,#sto lub #studniówka, teraz jest to #PROM.

    Kiedyś w dawnym świecie ludzie chodzili do fryzjera, teraz jest to Barber.
    Rozbrajające jest jak ktoś próbuje na sklep marki Ha i Em, mówić Ejcz and Em, albo, że kupił grę na komputer pi si. Tak samo nie uznaję nazwy „ViLog”. Dla mnie pisze się Bloga i nagrywa Wloga.


    Ja wiem, że wymieniony wyżej sklep to marka globalna, ale kochani.
    Takie zwroty są śmieszne, nienaturalne i kompletnie głupie.
    Dziki/schaby/koksy na siłowni też niedługo nie będą już piły białka, tylko łeja.
    Jak nastrój to mood, jak para to couple.
    Oczywiście każda blogerka, popijająca fresh juice, podczas lazy day.

    Język angielski stał się bardzo powszechny. Warto go znać, chociażby grając w głupią grę przez internet, lub jadąc na wakacje. Ja jednak bardziej w tym tekście, skupiam uwagę na ludziach, którzy się nim popisują, przy każdej możliwej okazji. Zachowanie podobne do studentów prawa, którym odlicza się czas od momentu, kiedy ostatni raz wspomnieli, że studiują prawo.
    Dziewczyny, które uważają, że wszystko co nie polskie, jest lepsze. Więc nie ważne jakiej będziesz narodowości, rzucaj angielskimi słówkami, prawdopodobnie zaruchasz. A jak masz ciemniejszą karnację, to już w ogóle autostrada do zaliczenia.

    Możesz nawet nie znać języka, mów jakbyś miał akcent, mów jak Dżoana Krupa. Powiedz Gad Dem, u nas w Czikago, to my mamy big ranczo, i hot laski. Ja jestem bardzo bogaty i jeżdżę Rencz rowerem. Dziewczyna na pewno będzie miała mokro od Twojej gadki i amerykańskiego stylu.
    Kiedy kobiety słyszą obcy język, występuje u nich taka ekscytacja, chęć pochwalenia się, że One też znają obcy język. Zaczynają klecić gadkę, najlepsze są te, co mało kumają. Pocą się, jąkają, wymyślają słówka, robią yyy, eee.

    Tak bardzo dążymy do zachodu, do tego co modne, że pomijamy Nasz język i kulturę.
    A przecież mamy takie piękne słowa jak fakultet, wyimaginowany, rozentuzjazmowany, piżmowy i wiele, wiele innych.

    views Wyświetlenia profilu 377

    BRAMKARZ

    Zwykło się mówić o bramkarzu, który grał w jednym klubie kilkanaście lat, takie zdanie:
    Iker Casillas, spędził 20 lat i rozegrał 400 spotkań w koszulce Realu Madryt.
    I co jest najśmieszniejsze, że wspomniany Iker, nigdy w życiu nie wystąpił w meczówce Realu. Nigdy nie przywdział Królewskiej bieli. Zawsze w bluzie o odmiennym kolorze, z numerem 1 na plecach.


    Bramkarz to w ogóle dziwny człowiek. Niby mówi się na niego piłkarz, ale nie do końca nim jest. Jego trening wskazywałby, że bliżej mu do siatkarza na ten przykład. Jak grałem w piłkę i w drużynie był bramkarz grubszej postury, to krążyło takie hasło:
    „Dzisiaj idziemy przebiec 10 kilometrów”, na co rodzic wspomnianego łapacza mówił „bramkarz nie musi”
    No i nie szedł, bo po co? Miał być jak forteca nie do przejścia, był od bronienia. Po co mu jakaś dynamika, wyskok, sprężystość?


    Jak to mówią bramkarz i lewo skrzydłowy to zawsze najbardziej popierdoleni ludzie w drużynie.
    Tak chyba jest, bo jaki debil rzuca się przy minusowej temperaturze po zamarzniętym błocie?
    Wszyscy latają po murawie, gonią za tą piłką, a On stoi sam pośrodku 7,32 na 2,44 i pluje w te rękawice, żeby piłka się lepiej trzymała po strzale. Plucie tu już nic nie pomoże, jak nie odrobiłeś lekcji z techniki.


    Kolejną sprawą, która powoduje, że mój wąs wygina się w lekkim uśmiechu, to wszelakie finały piłkarskie, jak choćby ostatni Mistrzostw Świata. Zawsze najbardziej cieszy się bramkarz rezerwowy. Ja wiem, że jest częścią drużyny, może odbył w kluczowym momencie, najpotrzebniejszą psychologiczną rozmowę z głównym strzelcem. Dzięki czemu napadzior odblokował swoją niemoc strzelecką i dlatego koledzy odnieśli zwycięstwo, ale jednak nieustannie zwracam na to uwagę.


    Jego życie bywa niewdzięczne, może zrobić tysiąc parad, a i tak jedna szmata przekreśli wszystko.
    Kto wymieni mi najlepsze momenty Tomka Kuszczaka? Cisza, a gol strzelony mu przez bramkarza, pamięta każdy. To samo Boruc, Euro 2008 przychodzi na myśl, jako te momenty chwały, jednak szybciej skojarzymy Borubara jak nie trafił w piłkę z Irlandią Północną, albo jak Begović wsadził mu za kołnierz. A przecież nikt klasy i świetnego warsztatu tym dwóm Panom nie odmówi.
    Dudek to samo, oprócz majstersztyku podczas karnych w Stambule, pamiętam szmatę strzeloną mu przez Forlana podczas „Derbów Anglii”. Ile spektakularnych pudeł wypomnicie Ronaldo i Messiemu ?


    Bramkarz to taki odrębny zawód. Są organizowane szkolenia tylko z techniki bramkarskiej, nigdy nie pojedziesz na campus dla obrońców, pomocników, czy napastników. Dlatego nie powinni mówić o sobie piłkarze. Są zawody takie jak murarz, tynkarz, elektryk, piłkarz i goalkeeper.




    „zdjęcie: sportowefakty.wp.pl”

    views Wyświetlenia profilu 377

    ZNAM SIĘ NA MODZIE PLAŻOWEJ


    W jakim kierunku świat zmierza, pod względem wstydliwości kobiet?
    Wypięta goła dupa na insta, nie robi już na nikim wrażenia.

    Obserwując na przestrzeni lat, jak zmieniała się moda plażowiczek. Sto lat temu, każdy kojarzy takie zdjęcia kobiet, w nazwijmy to sukniach, zakrywających każdą część ciała, w czepku, z parasoleczką.

    Następnie pojawiły się kostiumy jednoczęściowe, które na przestrzeni lat ewoluowały. Odkryte plecy, wcięcia po bokach itd.

    Kolejna era, to era kostiumów dwu częściowych. Stanik i majtki zakrywające dupsko. Tam również było kombinowane,gatki wiązane po bokach,cyckonosze bez ramiączek...

    Teraz sam sznurek w dupie, wszystko na wierzchu.


    Kiedyś po internecie krążyła taka grafika, która bardzo mi się spodobała, że kobieta, to ma być Twoja prywatna zdzira. Suka, gdzieś w zaciszu waszej sypialni, ale dla całej cywilizacji, to musi być dama. Nie trzeba wracać, do mody opisanej w pierwszym przeze mnie przykładzie, gdzie laseczki były całe zakryte, bez przesady. Jenak chodzenie z gołą tak naprawdę dupą po plaży, mi to nie leży, ja swojej nie pokazuje ;) Oczywiście mówię tu o mojej kobiecie, bo jak najbardziej jestem w 100% zdrowym samcem i taki widok cieszy oko. Portal „Skowyrna Dupeczka”, to też jedna z częściej odwiedzanych przeze mnie stron.

    W dzisiejszym świecie, co jest dla mnie bardzo dziwne, dochodzi do zatarcia stwierdzenia intymność i osobistość. Świat jest otwarty jak nigdy, internet daje spore możliwości. Sam poznałem różnych ludzi, czy to na wakacjach, czy w innych sytuacjach. Mam rodzinę za granicą, wszyscy posiadamy fejsubka, który dobrze wykorzystywany, spełnia swój cel. Wrzucam zdjęcie, z dziewczyną, lub z kumplami z imprezy i jednym kliknięciem, dokonuję połączenia z moimi bliższymi i dalszymi znajomymi. Od czasu do czasu, pokazuje tak dzisiaj wyglądam, taką mam fryzurę, odkąd ostatnio mnie widziałeś zgoliłem brodę, żyję, wszystko w porządku.
    Tak było dawniej, jeszcze kilka lat temu.

    Jednak ludzie zaczęli wchodzić dalej w temat, pokazując każdą swoją chwilę. Przeglądam tego instagrama, a tam laska ze swoim chłopakiem w tym wielkim hotelu we Wrocławiu, na 160 piętrze, wrzuca swoje zdjęcie nagiej nogi, w wannie, a naprzeciwko siedzie jej chłopak, cały w pianie. Ja tego nie zrozumiem, a jest tam kilka dziwnych aspektów. Właśnie intymność, bo to zdjęcie było ich intymną chwilą, oczywiście finalnie wystawioną na sprzedaż. Druga sprawa, zabierasz dziewczynę na fajny, romantyczny wyjazd, tylko we dwoje, a Ona nawet do jebanej wanny, włazi z telefonem. Bo ten materiał, nie był jedyny, tych zdjęć i filmików było więcej.

    Jak byliśmy młodsi, panowała taka zasada, że dziewczynę można było zobaczyć w samym kostiumie na basenie, ale nigdy w bieliźnie. Teoretycznie to jedno i to samo, ale po prostu tak było. Jakieś przebieranki po wf-ie, po prostu nie można było zobaczyć i już, takie mieliśmy pojęcie sfery intymności.

    Dzisiaj, każdy 15latek wie jak wygląda dupsko jego koleżanki z klasy, a czasami wie o wiele więcej.
    Jak trzeba będzie uzupełnić ten tekst za 5-7 lat ?


    „zdjęcie: nadmorski24.pl”