• Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1911 twórców internetu
    Logowanie

    Error message here!

    Error message here!

    Resetuj hasło

    Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1911 twórców internetu
    Rejestracja

    Podaj adres e-mail, aby zresetować hasło.

    Resetuj hasło

    Powrót

    Close


    views Wyświetlenia profilu 858




    Tagi

  • lifestyle

  • views Wyświetlenia profilu 859

    PORADNIK



    Poradnik dla facetów, w jakie teksty u kobiet nigdy nie wierzyć. Są to wzmianki mające połechtać naszą męskość, pokazać nam jacy jesteśmy wyjątkowi. Tak naprawdę, kobiety które Ci to mówią, przed Tobą powiedziały to samo pięćdziesięciu innym naiwniakom.


    Pukasz pannę na pierwszym spotkaniu, lub w wersji lajt się całujecie. Oboje dobrze wiecie, że nie jest to zbyt stosowne ze strony damskiej, jakoś tak szybko doszło do stosunku płciowego. Wtedy pada magiczne ratujące zdanie, na które niestety często się nabieramy „Nie wiem jak to możliwe, pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło” Ile razy słyszałem to hasło, opowiadane mi przez znajomych. Podnieceni, cali w skowronkach, chcieli dać mi do zrozumienia jak bardzo są pociągający, że tylko ich spotyka takie wyróżnienie. Laska nie mogła się oprzeć ich urokowi i jako jedynemu, JEDYNEMU na tej planecie, dała na pierwszym spotkaniu.

    Niestety, tak jak wspomniałem, przed Tobą było jeszcze pięćdziesięciu tych jedynych.
    Dobra faza jest też wtedy, jak ktoś podziela moje zdanie i opowiada mi: „Ty, ten Paweł to jest zjeb. Ta Aldona dała mu dupy na pierwszym spotkaniu, i powiedziała, że nigdy Jej się to nie zdarzyło, że to pierwszy raz. A wiesz co ten idiota zrobił? Uwierzył Jej i tak śmiesznie mi to opowiadał podniecony”. Po czym ten, z którym się widziałem i opowiadał mi historyjkę o Pawle, odwiedza mnie za miesiąc, lub dwa. Siada i mówi tak: „Nie uwierzysz. Poznałem taką Baśkę, dała mi na pierwszym spotkaniu. Trochę mnie do siebie co prawda zraziła, ale chyba będziemy spotykać się na stałe. Powiedziała mi...” No już nie będę tego przepisywał trzeci raz. Wiecie co mu powiedziała, a On oczywiście łyknął, jak Ona jego nasienie na pierwszym spotkaniu.



    Kolejny tekst jest w stylu „moja jedyna miłość”. Do tego cwaniary wykorzystują jednak uniwersalne wytłumaczenie, gdyby coś poszło nie tak, z JEDYNĄ miłością życia, mianowicie: „Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą” Bardzo wygodne, no przecież jestem w związku z moją jedyną miłością, bo uważam ją za pierwszą.
    Kolejne powiedzenia na które trzeba uważać to:

    „dzień dobry”
    „kocham Cię”
    „jestem teraz u Kaśki”
    „że Cie nie opuszczę aż do śmierci”

    views Wyświetlenia profilu 859

    ŻONA XXI WIEKU


    Mam na moim prywatnym instagramie wielu znajomych. Ludzi którzy są mi bliscy, ale są też tacy których widziałem ostatni raz, ze cztery lata temu. Obserwujemy się wzajemnie i przez media społecznościowe, wiemy co się u Nas dzieje. O mnie wiedzą mniej, bo mało co dodaje. Ja o nich wiem bardzo dużo. Gdzie byli, gdzie są obecnie, co jedzą, w co są ubrani. Już kiedyś o czymś takim pisałem. Dzisiaj w inny deseń.


    W żony XXI wieku. Wielu z moich znajomych bierze śluby, wychodzi za mąż, żeni się. Uwielbiam obserwować cały dzień przyszłej panny młodej. Rano fotka w lustrze, w trakcie przygotowań. U fryzjera, albo akurat robiony jest make-up. Zdjęcie paznokci. Poszczególne zdjęcia garderoby. Zdjęcie kwiatów i Moeta. Generalnie sfotografowany cały dzień, aż do ceremonii. Później przerwa, bo ceremonię nagrywają koleżanki. Jeszcze, moi kochani, jeszcze. Czekam, jak to się zmieni. Ksiądz powie, a teraz świadkowa poda Ajfona Pannie Młodej, i będą nagrywane snapy z ceremonii zaślubin. No to już abstrakcja ja wiem. Ksiądz by czegoś takiego nie powiedział. Widzę jednak oczami wyobraźni, jak dzieje się to bez jego pozwolenia.


    Młoda zaciąga kiecę i z podwiązki wyciąga telefon. Mówi kwestię, po czym prosi, czy możemy się cofnąć troszkę wstecz, bo nie zauważyła, że skończyło się story i ucięło Jej przemowę. A tak być nie może, to nie wygląda profesjonalnie, jakiś strzępek. Później boomerang, jak Młody nakłada obrączkę na paluszek swojej żony. Lewo, prawo, lewo, prawo, posuwa się złoty pierścień. Wracając do rzeczywistości, bo póki co jeszcze żadna się nie odważyła wyjąć telefonu, snapy z wesela. Tu jakaś nóżka w pończoszkach, tam filmik jak się bawią i śpiewają? Po chuj ten kamerzysta?


    Niedawno, zawód fotografa wybił się na wyżyny, pojawiło się wielu młodych artystów, wykonujących ten zawód. To się zaraz skończy, macie pecha. Przecież każdy gość włącznie z młodymi, sam nagra wszystko od A do Z. Porozsyłają sobie na messengerze, za free i gitara. Ja się tak w ogóle zastanawiam, po co brać telefon na własny ślub? Mi by to do głowy nie przyszło. Po co mi On na własnym weselu? Będę pisał z kimś sms-y, np. z kochanką? Będę prowadził jakieś ważne rozmowy biznesowe? „ ...Taaa, kurwa zapomniałem, już jadę. Kochani muszę Was przeprosić na jakieś dwie godzinki”. Chyba, że mam nieślubne dziecko i zostało w domu z opiekunką, wtedy warto być pod stałym dostępem telefonicznym.


    Ja mówię od razu, żeby nie było zdziwienia. Jak na moim weselu ktokolwiek wyjmie telefon, i zacznie coś nagrywać wymierzając w kogokolwiek komórką, od razu napierdalam go w łeb i wyrzucam z imprezy. Nie ważne czy to przyjaciel, czy ktoś z rodziny, czy nie wiem skąd. Ładuję go prosto w ryj, za drzwi i po imprezie. Nie wiem jak można nie wyczuwać, że takie zachowanie jest żałosne.


    Impreza rodzinna, nagrana babcia, rodzice, jakieś wujostwo, wszyscy śpiewają sto lat, a Ty stoisz i „skanujesz” każdego po kolei po ryju. To też jest wina ludzi starszych od Nas. Jak ja bym coś takiego zrobił, to mój Ojciec samym spojrzeniem schowałby mi ten telefon do kieszeni.
    To co się wyrabia w dzisiejszych czasach, to jest straszne. Jak te zdjęcia pięciu lasek, stojących w lustrze i trzymających telefon na wysokości twarzy. Pięć figur, z zakrytą telefonem twarzą. Co to ma być? One udają że są smartfonami, czy jak?


    Nie bądź żoną XXI wieku, bądź normalna. Teoretycznie apel błahy, ale czy jednak możliwy do zrealizowania w dzisiejszych czasach?

    views Wyświetlenia profilu 859

    MĄDRE MEMY Z PRZEKAZEM



    Jak ludzie którzy popełniają złe czyny, szybko o tym zapominają. Każdy może popełnić błąd i trzeba jakoś żyć z tym dalej. Jednak jeśli ktoś np. zdradził dziewczynę, a po pół roku wstawia zdjęcie mądrego memu z przekazem na internet, na którym pisze, że zdrada to największa przypadłość ludzi nie wartych złamanego grosza, to coś jest chyba nie tak.


    Dziewczyna która wstawia mem, żebyś się szanowała i inne tego typu pierdoły, a jej zdjęcie na golasa lata po galeriach w telefonie, połowy chłopaków z miasta.
    Żebyś doceniał to co masz i że nie liczą się tylko pieniądze, wstawia ktoś, kto za złote talary uprawia miłość.


    Że piękne kobiety doceniają piękno innych pięknych kobiet, i w ogóle damska solidarność, wrzucają wytapirowane lachony, które cały dzień obgadują wszystko i wszystkich.


    Wszystkie te przykłady są autentyczne. Ja nie wiem, że Ci ludzie nie widzą tego, jak to z boku śmiesznie wygląda. Przecież laska, która wstawia taki mem o szacunku, dobrze wie, że rozsyłała te zdjęcia do dwudziestu kolesi, i oni też widzą co ona aktualnie wstawia.


    Mam czasami takie wrażenie, że te rzeczy to wstawiają właśnie ludzie, którzy postępują dokładnie na odwrót, niż tam jest napisane. Prosty wyznacznik, świat jest pokręcony, ale teraz to rozkminiłem, to taka zabawa. Jak ktoś wrzuca coś takiego, to wiedz, że jest dokładnie odwrotnie.
    Jeśli napisane jest, że zawsze spłacam swoje długi, nigdy nie pożyczaj tej osobie pieniędzy.
    To trochę jak na tych starych memach, założył koszulkę śmierć konfidentom i umarł, na tej samej zasadzie.


    Zrobiłeś coś, nie wymagam żebyś popełnił honorowe, japońskie Seppuku. Żebyś spojrzał w lustro i powiedział sobie prosto w twarz- Dariuszu, jesteś szmatą bez honoru. Po czym Darek wziął nóż do ręki, i przedziurawił się jak ser szwajcarski. Każdy jest kowalem swojego losu i to swoją osobę stawia na pierwszym miejscu, więc co byś nie zrobił, będziesz z tym żył dalej. Tylko błagam Cię, nie wstawiaj na ten temat mądrych memów z przekazem, bo to jest tak beznadziejne zachowanie, że w głowie się nie mieści.



    „zdjęcie: memy.pl”






    views Wyświetlenia profilu 859

    LUZ W DUPIE



    Pierwsze chłodne jesienne dni, przyniosą ze sobą zmianę aury i jednocześnie nastroju u wielu osób. Życie w naszym kraju nie należy do najłatwiejszych zadań, jednak odkąd zmieniłem podejście do niego, jest mi łatwiej.

    Wierzę, że pozytywne myślenie przyciąga pozytywne zdarzenia. Jak zresztą może być inaczej? Wieczny maruda i malkontent po prostu nie może mieć w życiu dobrze, bo sam naprowadza swój umysł na niepowodzenie. Jego jedyną radością w życiu jest moment, kiedy mówi „a nie mówiłem?”. No mówiłeś, mówiłeś, że się nie uda, ale jak mogło być inaczej skoro robiłeś wszystko, żeby się nie udało. Tacy ludzie są zamknięci na świeże pomysły, nie szukają luki przez którą mogliby się przebić i wykonać coś z pozoru niemożliwego.


    Znam wiele osób które często wciągają mnie w te swoje pesymistyczne gadki, w stylu przekomarzania się z 6cio letnim dzieckiem, we wszystkim widzą niepowodzenie.


    Wiecznie ping pongują się na argumenty, nie bo to, nie bo tamto, to się nie uda, nie da rady, czasami wręcz wymyślają niedorzeczne przykłady, byle pokazać swoją widzianą w czarnych barwach rację. Nie mogę tego zrozumieć, do czego ma prowadzić taka gra? Kto nie ryzykuje szampana nie pije, gdyby nie świrnięci optymiści, dalej byśmy siedzieli w jaskiniach. Co ja gadam, pewnie by nas już nie było.
    -Fred idź coś upoluj
    -nieee, Welma nie ma sensu i tak nas coś w końcu pożre, jak nie dziś to za tydzień
    -ale Fred, nie mamy co jeść, zrób coś
    -eee daj spokój, dzisiaj zjesz, a jutro i tak będziesz głodna, nie ma sensu
    -ale Fred umrzemy z głodu
    -no widzisz, na coś trzeba umrzeć

    To jest tak samo jak wieczne lamentowanie, kojarzące mi się ze starą babiną mówiącą: „o jeja, o jeja wnusiu, ale się narobiło.”


    Nienawidzę rozpamiętywać tego, czego się nie da naprawić. Choćby ucięło Ci palec, czasu nie cofniesz. Co zrobisz? Możesz się nad tym modlić i czekać nie wiadomo na co, na wykrwawienie, albo zacząć działać w kierunku poprawy. Wiele rzeczy denerwuje mnie w ciągu dnia, ale co mi da myślenie o tym, bluźnienie na to, dewastacja mebli? Uleci mi zła krew? Może trochę, ale mogę mieć też pokój do remontu, kolejny kłopot na głowie.


    Trzeba wyznawać zasadę Janka Ziobro polskiego skoczka, którą miał wypisaną markerem na nartach, żeby nigdy o niej nie zapomnieć. „LUZ W DUPIE”, i tak też trzeba podchodzić do życia, z luzem w dupie. Oczywiście jak zawsze w takim przypadku, nie należy z tymże luzem przesadzić. Nie można być lekkoduchem i do każdej sprawy podchodzić z kpiącym uśmieszkiem. Jednak wieczne czarnowidztwo i rozdmuchiwanie do granic możliwości najdrobniejszych spraw, może doprowadzić do spazmów, a później to już tylko zawał, albo wrzody na żołądku.



    „zdjęcie: youtube.com”

    views Wyświetlenia profilu 859

    KOLESIOSTWO





    XXI wiek, doba pełnej komputeryzacji. Jesteśmy po wielu lotach w kosmos, sklonowaniu owcy Dolly. Jest jednak taki kraj, w Środkowej Europie, który nie jest modernistyczny, skutecznie się temu opiera. Ten kraj to Polska.

    Codziennie rano przejeżdżam, obok naszego miejskiego wydziału komunikacji. Miejsce gdzie rejestruje się swoje samochody. Godzina 7.30, czyli 30 minut przed otwarciem, kolejka na 15 osób. Jak w PRL-u po ocet. W XXI wieku trzeba ustawić się w kolejce, żeby zarejestrować samochód. Ja tam powinienem wejść o 13.30 i wyjść o 13.40. Nieee kochani, wpłata to okienko, z rejestracją tamto, a dowód pan ma?, a wniosek Pan wypełnił?


    Poczta ma sortownię, w 60cio tysięcznym mieście, która obsługuje też kilka ościennych wsi, wielkości dużego salonu w jakiejś, wypasionej willi.
    Często wożę tam paczki, więc nie jest to za przyjemne wydarzenie.


    Oczywiście co jest spoiwem tych miejsc? Niemiłe baby. To jest w ogóle szczyt chamstwa i hipokryzji. Za moje pieniądze, siedzi na ciepłej, publicznej posadce baba, którą wkurwia tylko jeden moment w życiu. Moment, kiedy pojawi się u niej jakiś interesant/klient.
    Mogło być tak super, piłyśmy z Baśką kawę, łysowaty Andrzej, który się Nam podlizuje, przyniósł makowca, i nagle ktoś przylazł.


    Myślę, że te baby mają liczone statystyki. Chodzi w nich o to, żeby jedną personę, przerzucić podczas jednej wizyty, do jak największej liczby drzwi, okienek, pięter.


    Chociaż powiem coś na obronę tych, wąsatych bab za okienkami. Ludzie których muszą obsługiwać, są często tak beznadziejni, że nie dziwię się tym babom. Przerabiając takich stu petentów dziennie, można nabawić się wstrętu do ludzi. Jedynie fart jest po stronie tych bab, bo pracują na państwowej posadzie. Ludzie zawsze będą musieli rejestrować auta, wyrabiać dowody osobiste, paszporty. Dlatego babsztyle mogą sobie na tyle pozwolić. Pracując u prywaciarza masz pecha, jak Ci z info linii w Playu, albo T-Mobile. Możesz im ubliżać na ich własną matkę, a Oni i tak powiedzą: „Zgadzam się, ma Pan rację, moja matka to kompletna szmata”. Bo jak zrobią inaczej, to operator straci klienta, a „telefoniarze” robotę.

    Jeśli o kolesiostwie mowa, nie może oczywiście zabraknąć wątku polityki. Jednak nie poruszajmy tej na najwyższym szczeblu, ale właśnie tą na najniższym, na poziomie małych miast. Kojarzę wiele tych mord osobiście, i w bardzo wielu przypadkach są to ludzie niewykształceni, żeby nie nazwać ich zwykłymi debilami. Wachlarz słów, jakimi mógłbym ich określić, jest znacznie większy. Prymitywni ludzie, próbujący zgrywać poważnych i wpływowych, i ciągle szukający jakiejś okazji do zarobienia dla siebie kilku groszy. Następnie wpychający na każdy możliwy stołeczek członków swojej rodziny, znajomych. Niekompetentni ludzie, którzy czują się bezkarni i nie biorą żadnej odpowiedzialności za swoje czyny.


    Tam idą same cwaniaki, albo życiowe „niedoroby”, które tłamszone w swoich szkołach, chcą udowodnić w końcu przed samym sobą, że są kimś ważnym dla tego świata. Co więcej, Oni często w to wierzą, że ten świat zmienią, albo chociaż może uprzykrzą w jakiś sposób swoim oprawcom z dawnych lat. Co kilka lat składający dziwne obietnice przedwyborcze, w których zawsze ktoś wypowiada takie słowa: „ … i stworzę lepsze warunki w Naszym mieście dla sportowców.” W jaki sposób?? Tego już nigdy nie tłumaczą, a w moim regionie, praktycznie z każdą dziedziną sportu, jest z roku, na rok coraz gorzej. Na orliku często młodzież grać nie może, bo na stałe jest pozajmowane bardzo wiele terminów. I dzieciaki mogą jedynie z boku pooglądać, jak po czole kopią się strażacy i strażnicy miejscy. Którzy oczywiście dostają te terminy po znajomości.

    To kolesiostwo nie ma końca, w naszym kraju macki kolesiostwa, sięgają bardzo daleko.
    Pracujemy se do 15.00, wszystkie święta wolne, żyć nie umierać. Poszkodowani oczywiście jesteśmy nie kto inni, jak My zwykli, szarzy ludzie. Marnotrawi się publiczne pieniądze, a w zamian serwuje Nam amatorstwo, chamstwo i usługi niskiej jakości. Ręka rękę myję i tak się tu żyje, ciekawe czy to się kiedyś zmieni?

    views Wyświetlenia profilu 859

    CHOPY


    Wszyscy krzyczą demokracja!! Żyjemy w państwie demokratycznym, chociaż nie ma to nic wspólnego z prawdą, a na pewno nie w 100%.
    Ale w jakimś tam procencie jest to racją, gdyż teoretycznie mamy demokratyczne wybory, czyli wybór mniej więcej taki jak:

    Czym zjeść gówno? Widelcem czy Łyżeczką???

    I w takich oto wyborach, oddać głos może każdy, dorosły człowiek.
    Sam nie jestem w stanie odpowiedzieć jaki ustrój jest idealny, gdyż takiego pewnie nie ma.
    Czy lepiej żeby było tak jak jest, czy żeby rządził nami król, jak było kiedyś ?
    Ale stawiam pytanie dla wszystkich wielkich obrońców demokracji, kto kryje się wśród tych wyborców ?

    Bo czy ja, czy Ty, czy każdy z nas z osobna ma pojęcie o polityce tak duże, żeby podejmować samodzielnie wybór kto ma nami rządzić, czy rozumiemy programy wyborcze kandydatów ? Czy mamy pojęcie o ich postulatach o gospodarce, o polityce zagranicznej ?
    Albo czy ja chcę iść w jednym szeregu wyborców, decydować o przyszłości tego kraju, z ludźmi pokroju uczestników programów w TV, takich jak „Chłopaki do wzięcia” ?
    Bo właśnie tak też wyglądają przeciętni, polscy wyborcy.
    I czy ten CHOP, wybierze dobrze ? Albo pedofil, gwałciciel, który też brał udział w wyborach, bo nieudolna policja, nie mogła namierzyć go przez kilka lat. On również oddawał głosy.

    A co jeśli dajmy na to, to Życiowy Frustrat jest jednostką wybitną, ale nikt nie chce mnie słuchać ( przykład Mikołaja Kopernika), a te CHOPY są w większości ? Później pośmiertnie będą mi stawiać pomniki i mówić „ten to miał rację, trzeba było go posłuchać”, ale ani ja już nie będę miał z tego pociechy, a i dla narodu będzie za późno. Więc osobiście nie uważam, żeby demokracja to było coś dobrego. Jeszcze nigdzie na świecie, nic pożytecznego nie powstało z demokracji.


    Każda wielka firma, klub piłkarski, czy inne wielkie przedsięwzięcie, jest zarządzane zazwyczaj przez jednego wodza. Ewentualnie bardzo wąskiej, podobnie myślącej grupki ludzi. Jak chcielibyśmy zrobić dla tego kraju dobrze, kiedy prawo do głosu ma ponad trzydzieści milionów ludzi ? Jeden chce leżeć i nic nie robić, drugi chce orać za dwóch, bo na dupie nie może usiedzieć. Jeden wolałby pieniądze zainwestować w fabrykę czekolady, drugi w piłkarskie boisko, trzeci w elektrownię jądrową. Jednak na to nie wyraża zgody czwarty, który ma jeszcze inny pomysł. To są sprawy niemożliwe do pogodzenia, przy tak dużej liczbie osób.

    Polityka to temat rzeka, kto będzie przy korycie, zawsze będzie kręcił lody na boku, albo forsował takie ustawy, żeby miał dla siebie korzyść. Do polityki musieliby dojść prawdziwi, nieprzekupni patrioci, którzy chcieliby silnego, zdrowego i bogatego kraju. Jest tylko jeden problem, tacy ludzie nie istnieją, a na pewno nie ma żadnej maszyny, która zbada ich uczciwość. W ten sposób koło się zamyka, a My jesteśmy w dupie i cierpimy na tym najbardziej.




    „zdjęcie: youtube.com”

    views Wyświetlenia profilu 859

    FARMAZONIARZ


    Każdy z nas ma takiego znajomego, który jest farmazoniarzem. Teoretycznie go lubisz, ale praktycznie wiesz, że nie jesteś z nim wstanie ubić muchy w kiblu. Obiecuje, nie dotrzymuje danego słowa, często leci po bandzie i gra w otwarte karty.
    -Siema, miałeś mi wysłać tego mejla, o którym mi mówiłeś...
    -Siema, no wysłałem przecież we wtorek (co jest kompletną bzdurą)
    -taaa? Ja nic nie dostałem
    -No to Ci nie doszło, czekaj, rozłączam się i zaraz Ci wyślę drugi raz

    Po rozłączeniu nie odbiera telefonu za 10 minut i tak przez cały najbliższy tydzień, aż sprawa umiera śmiercią naturalną i o niej zapominacie.

    W bardzo wielu przypadkach, taki farmazoniarz zalicza wiele lasek. Nie ma oporów, kłamie jak z nut, czuje się w tym naturalnie. Wie bardzo dobrze, co laska chce usłyszeć i nie mając wstydu, dokładnie jej to wmawia. Pracowałem tu i tu, znam tego i tego, On ? On to codziennie jest u mnie na kawie, jego dzieciaka to ja do chrztu trzymałem. Zna wiele „osób z miasta”, po czym mijają się na ulicy bez żadnego słowa. Jego nowa dziunia pyta, „no co Ty, nie zauważyłeś ? Przecież to był Gruby z Pragi”. „Tak ? A może, musiałem buta zawiązać.” W rzeczywistości jedyne plecy jakie ma na mieście to swoje, ewentualnie jak zadzwoni na policję, to ktoś wyciągnie pomocną dłoń, do poszkodowanego.


    Oczywiście po miesiącu bzykania, przepada jak kamień w wodę, ewentualnie mówi, że bardzo ją kocha ale to się nie uda, bo wyjeżdża na stałe pracować do Norwegii. Po jakimś czasie spotykają się w tym samym barze, w którym nastąpiło poznanie i wychodzi kwas.
    Farmazoniarz ma często wielu wrogów, bo takie same kity jak laskom w klubach, wciska ludziom kiedy pożycza pieniądze.


    Kiedyś trenowałem zapasy i jeden koleś, też chciał potrenować, ale niekoniecznie chciał za to płacić. Zawsze na początku treningu była pogawędka organizacyjna, więc spóźniał się 10 minut i wychodził 5 minut przed czasem, bo mu się spieszyło. Raz wiedział, że się nie wywinie, sprawy nabrały niefortunnego przebiegu, trener się wkurwił. Wiecie co zrobił? Wybiegł z sali, niby za potrzebą i zamknął się w kiblu, udając, że go tam nie ma. Przeczekał aż wszyscy wyjdą, i jakoś mu się upiekło.


    I tak to leci życie farmazoniarzowi na ciągłym kombinowaniu, jak tu nie wpaść na kogoś, z kim ma na pieńku. Jak dojdzie do spotkania, jest jak kameleon, próbuje dostosować się do danej sytuacji, przybierając odpowiednie barwy. Uśmiecha się, żartuje, czerwieni ze wstydu, puszcza gadkę a`la kozak miastowy, próbuje być groźny, miły, radosny, bądź smutny. Prawdziwe zalążki porządnej gry aktorskiej, na wysokim poziomie, filmówka czeka otworem.
    Niejednego takiego macie na swojej czarnej liście, a niejeden taki jest Waszym przyjacielem. Bo znacie jego występki, ale za każdym razem mu wybaczacie, bo to Wasz ukochany Michał, czy inny Darek i już, taki jest i trzeba się z tym pogodzić.

    views Wyświetlenia profilu 859

    WSZĘDZIE DOBRZE GDZIE NAS NIE MA


    Dziecięcy świat fantazji. Mam kolegę, który ma o 20 lat młodszą od siebie siostrę. Nie mam za dużego kontaktu z dziećmi, a ona jest jednym z nielicznych przykładów. Lubię ją podpatrywać.
    Bez żadnych większych obowiązków, choć Jej i tak się wydaję, że posprzątanie pokoju po zabawie to największe wyzwanie rzucone przez ludzkość. Ale właśnie takie problemy ma się w wieku 5 lat. To dało mi pomysł na kolejny temat, mianowicie, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.


    Małe dziecko mówi, że chciałoby być dorosłe. Chciałoby jeździć samochodem, mieć własne pieniądze. Wtedy nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo bluźni. Rzuca gorsze przekleństwa, niż wszystkie słowa na Ka, Pe, Jot, eS, itd. Dorosły człowiek mówi, że chciałby cofnąć się do lat dzieciństwa. Gdy wszystko było beztroskie i błahe. Gdzie robiłeś pod siebie, a ktoś podcierał Ci dupsko. Otwierałeś gębę, a ktoś karmił Cię, niczym wyjątkowego księcia bogatej krainy. Nie znałeś wstydu, nie kalkulowałeś, waliłeś prawdą między oczy.


    Pracownik korporacji powie, że chciałby pracować na swoim, nikt nie musiałby mu rozkazywać. Byłbym panem swojego losu. Dzisiaj jestem zmęczony, lekko przeziębiony? To sobie nie pójdę, zostawiłem instrukcję Pawłowi, wie co ma robić.
    Właściciel własnej firmy powie, że chciałby pracować w korporacji, bo jeśli jego biznes się załamie to zostanie na lodzie, pracownik korporacji nie ma takich problemów. Firma zbankrutuje lub go wyleją, trafi do innej pracy. Musi wszystkiego doglądać sam, bo jeśli chcesz, żeby w życiu coś zrobiono dobrze, to musisz wykonać to osobiście.
    Nasze życie składa się z wiecznych powodów do narzekania. Jak rozterki pogodowe. Siedząc w Polsce gdzie przez 8 miesięcy jest zimno, myślimy o Hiszpanii. Jadąc do gorącej Hiszpanii, po powrocie mówimy, że w życiu nie chcielibyśmy tam mieszkać, ten tydzień w upale był nie do wytrzymania.


    Ten który jest w związku tęskni za swobodą. Za tymi szalonymi wypadami bez kontroli żony, czy matki, gdzie upijał się do nieprzytomności, na drugi dzień lecząc kaca, ale tylko wyłącznie alkoholowego. Moralnego nie musiał, bo nikt go nie wytwarzał, drąc ryja przed trzydzieści minut, że wróciłeś o szóstej nad ranem, i nie kontrolując się, obrzygałeś kocyk Waszego psa, marki Cziłała. Jesteś Panem swojego losu, masz ochotę, to wstaniesz w niedzielę o godzinie siódmej, przebiegniesz kilkanaście kilometrów, po czym zjesz zdrowe śniadanie i przejedziesz się na basen i saunę. Nie masz na to ochoty ? To przebudzisz się o trzynastej, wstaniesz o szesnastej, zamówisz pizzę i będziesz oglądał telewizor.


    Nikt Ci nie powie, po co Ty tak wcześnie wstajesz w niedzielę, Ty jesteś nienormalny. Albo wręcz przeciwnie, że jak można przeleżeć cały dzień w łóżku, jest taka piękna pogoda. Mieliśmy jechać na działkę do moich rodziców, a później do kina, ale Ty jak zwykle wszystko popsułeś.
    Samotnik tęskni za ciepłem kobiety i poczuciem, że ktoś czeka na niego w domu. Wraca do pustego mieszkania, po kolejnej imprezie z kolegami i nawet zasranej wody z kranu nie ma mu kto podać. Jest taka cisza, że jak komar pierdnął, to się echo od ścian dwie minuty odbijało. Ile byś dał, żeby Ci ktoś teraz posuszył głowę, beznadziejnymi bzdurami, albo opowiedział swój nudny dzień w pracy.


    Wniosek jest jeden, szczęśliwy ten, który potrafi się dostosować do każdej sytuacji. Wynajdując jej pozytywy, a nie wiecznie doszukując się negatywów.
    Coś dzisiaj za dobry dzień, może poszukam powodu do narzekania?
    Wynajdywanie problemów to nasza domena. A wszystko leży tylko i wyłącznie w Naszej głowie, i kwestii podejścia do każdej indywidualnej sprawy, lub całego ogółu.

    views Wyświetlenia profilu 859

    HASZTAG


    #PolskiChłopak #PolskaDziewczyna. Jakże popularne w dzisiejszych czasach stwierdzenia na portalach społecznościowych. Często zapisane z angielska #polishboy #polishgirl. W ten sposób oznaczają się pod postami dzisiejsze dziki/schaby/koksy i współczesne modelki.

    Cofając się w czasie, w odległej galaktyce, kiedy nieznane ludzkości było słowo hashtag.
    Wyrażenie #polskichłopak, kojarzyło się z uśmiechniętym nastolatkiem, po szkole biegnącym na łąkę spotkać się z #polskądziewczyną, która wiła wianki i wrzucała je do falującej wody. Ale to było kiedyś. Dziś wypindrzony polski chłopak, w podartych spodniach, z gołą kostką, pozuje do zdjęcia z wypiętą dupą polskiej dziewczyny. Dziś stwierdzenie polska dziewczyna, ma dla mnie negatywy wydźwięk. Nie kojarzy mi się dobrze.


    Mieliśmy szczęście, że w `39 roku nieznane były hasztagi i polski chłopak ramię w ramię z polską dziewczyną, bili się o ten kraj, do ostatniej kropli krwi.

    To rzecz straszna w ogóle o tym myśleć, ale jednak spróbujmy. Gdyby dziś rozpętała się wojna.
    Oczami wyobraźni widzę biegnącego na placu boju polishDzika. Na głowie czapka w stylu FullCap New Era, na uszach głośniki Beats by Dr.Dre, z których unosi się bojowy utwór Tedego, klatkę piersiową osłania zbroja, uszyta z lakjry od Treca. Nagle nasz bohater dostrzega wroga. W chwili napięcia Drin za drinem, przeskakuje na Guczi Sruczi, na podkładzie Sir Micha. Naprzeciwko wróg, uzbrojony po uszy niemiecki żołnierz o imieniu Ahmed, przez prawie sto lat, zmienił się wygląd podrzędnego niemieckiego żołnierza.

    Z przystojnego blondyna o niebieskich oczach, na śniadą opaloną cerę i kruczoczarne włosy. W dowodzie miejsce urodzenia Stambuł. Allah Akbar, krzyczy i oddaje strzał przeciwnik. Sytuacja ekstremalna, jak próba baraszkowania z puszystą kobietą na przednim fotelu w Fordzie Fiesta. PolishDzik jest bez szans. Pistolet zaklinował się w kieszeni spodni typu rurki.


    Gdzieś kilka ulic dalej, zapłakana Sabina, do której nie wróci już ukochany Sebastian. Wstawia post, okraszony podpisem #PrayforWarsaw...





    ...#NewTattoo#War#polishGirl#PolskaDziewczyna#Jestchujowoalestabilnie#razsięwygrywarazsięprzegrywa#najebanaaledama






    views Wyświetlenia profilu 859

    Z BOKU LEPIEJ WIDAĆ


    Rozdawanie lajków. Jak to jest z tym rozdawaniem lajków? Ja nic nie sugeruję, tylko się pytam.
    No bo masz dziewczynę/chłopaka, jesteście razem, macie też konta na portalach społecznościowych. Po czym widać jak on lajkuje gorące instagramowe laski, z wypiętymi dupami w samych stanikach, a ona rozebranego kolesia, w majteczkach „klajna” na koniu.
    O czym to świadczy? Ja nie mówię, że jeśli jest się w związku to już nic poza nami nie istnieje na świecie, ale wydaje mi się to dziwne.


    Według mnie jest to istotnie pokazanie, że interesuje nas wykreowany w dzisiejszych czasach ideał mężczyzny/kobiety, muskularnego, przystojnego bruneta lub blondynki o pięknych, wydatnych kształtach. Szczególnie jest to zabawne, jeśli ani Ty ani Twoja partnerka nie pasujecie do tego opisu. To jest podsumowanie całych dzisiejszych czasów.

    Bycia ze sobą, pomimo wiecznego niezadowolenia ze stanu jaki posiadamy. Stąd później te zdrady i rozwody.
    Ja osobiście nie wyobrażam sobie będąc w związku czegoś takiego, że mam swoją kobietę, ale całymi dniami przerzucam i lajkuje zajebiste laski, a ona przystojnych facetów. Skoro nie odnajdujemy w sobie wzajemnie ideału, to po co być ze sobą ?


    Ideały istnieją, tylko sami je musimy wykreować we własnej świadomości. Dostrzegać piękno w osobie z którą postanowiliśmy współżyć. Ma to jednak dużą wadę. Często przeginając z tym procesem, przestajemy totalnie zauważać jej złe strony, wychwalamy ją pod niebiosa, nie widzimy, że próbuje nas wykorzystać lub naciągnąć.

    Potrafimy nawet skłócić się z osobami, które widząc z boku, że dzieje się coś niedobrego, próbują Nas ostrzec. Uaktywnia się wtedy taki proces jeża. Najeżamy się na bliskiego, nie dopuszczając do świadomości, że chce o na dla nas jak najlepiej. Jesteśmy tak zaślepieni, że nie widzimy nic poza nasz obecną miłością.


    Stąd później artykuły w gazetach o tym, jak facet rozkochał w sobie w trzy miesiące piętnaście kobiet i każda wzięła na siebie dla niego kredyt, a on zniknął z forsą i tyle go widzieli. Tak nie chcemy przyjąć do siebie prawdy, że we własnym rodzeństwie, rodzicach, widzimy kłamców, oszustów, zazdrośników, łgarzy. Najbliższych Nam ludzi, przedstawiamy we własnej głowie, jako zło może nie największe, ale jednak zatruwające atmosferę i mącące uczucia do kogoś, kim jesteśmy zaślepieni, ale nie wyczuwamy z jego strony żadnego zagrożenia, żadnych złych intencji.

    Morał z tego taki, że bardzo często z boku lepiej widać. Potrafimy dostrzec minusy u innych, ale sami tkwiąc w czymś, nie jesteśmy w stanie rzetelnie i obiektywnie ocenić sytuację. Warto wziąć to pod uwagę, gdy ktoś próbuje Nam doradzić w pewnych kwestiach i niekoniecznie z góry zakładać, że chce on dla nas źle, choćby wypowiedziane przez niego słowa nie do końca nam pasowały.





    „zdjęcie: technologia.dziennik.pl”