• Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1890 twórców internetu
    Logowanie

    Error message here!

    Error message here!

    Resetuj hasło

    Stwórz swój własny network
    Nasz network ma już 1890 twórców internetu
    Rejestracja

    Podaj adres e-mail, aby zresetować hasło.

    Resetuj hasło

    Powrót

    Close


    views Wyświetlenia profilu 26




    Tagi

  • lifestyle

  • views Wyświetlenia profilu 27


    MONOGAMIA

    Monogamia* - no thanks, jak nawinął Taco Hamingway...
    W momencie gdy ten kawałek był na topie,widziałem snapka pięknej dziewczyny, która nawijała właśnie ten tekst. Przyszła mi wtedy do głowy myśl, że ta dziewczyna jest zwykłą szmatką.
    Chce być fajna, więc nuci sobie piosenkę bożyszcza nastolatek i wybierając właśnie ten fragment, pokazuje światu „Hej jestem otwarta...” i to dosłownie.
    Nie interesuje mnie stały związek, bardziej poszukuje przelotnej miłości.

    Jednak jeśli to przemyślę, może moje pretensje co do tej niewiasty były przesadzone? Może te wartości wpajane Nam przez rodziców, o miłości od pierwszego spojrzenia, aż po deskę grobową, wcale nie mają prawa bytu?
    Niczego nie sugeruję, ale widzę otaczającą mnie wkoło rutynę w związkach. Widzę w oczach tych ludzi,że mają siebie dość, ale czas,pies,dziecko czy kredyt, nie pozwala im się rozstać. Nie są kompletnie zadowoleni z obecnego stanu rzeczy, ale nie potrafią podjąć kroku, by to zakończyć.
    Może właśnie dlatego wspomniana dziewczyna, dziękująca za monogamię w swym życiu, ma łeb na karku i zdrowe podejście do tematu?
    Sam nie wiem, czy człowiek jest stworzony do bycia z drugim człowiekiem, przez całe swoje życie.

    Jest jeszcze kwestia, że nie dane było zaznać mi w życiu miłości na dobre, więc mogę nie dostrzegać czegoś bardzo istotnego. Pomimo, że mamy kogoś dosyć, tak mocno go kochamy, że przezwyciężymy ten i każdy inny kryzys. To co dla mnie jest niepojęte, dla kogoś innego jest oczywiste. Uczucie tak ogromne, że nie wyobrażamy sobie życia bez naszego partnera.

    Sama natura pokazuje jednak,że nie ma trwałości w związkach. Stado lwów, aby przeżyć musi się rozmnażać. Jeden lew, kilka samic. Brzmi jak tytuł taniego pornola.
    Może nie warto jednak porównywać się do zwierząt?
    W końcu to My jesteśmy istotami myślącymi. Chyba jesteśmy? ;)

    *gwoli wyjaśnienia, jakby ktoś nie wiedział.
    Monogamia- typ związku małżeńskiego, w którym jedna osoba związana jest trwale z jednym partnerem

    views Wyświetlenia profilu 27


    TV

    Zdebilenie ludzi, na pierwszy rzut oka nie do końca aż takie widoczne, najlepiej można zauważyć po tym, co leci w telewizji. Dlaczego tak mówię? Ponieważ skoro taki chłam leci w TV, to ktoś to musi oglądać - inaczej by tego nie puszczali.

    Ano właśnie, a co leci w TV?
    Dzienniki telewizyjne. Znam osobistości, głównie wśród ludzi starszych, którzy te same informacje mielą od godziny 7.30 do godziny 23.30
    Przerzucają z jedynki na dwójkę itd. itd., przez cały dzień, a tam ciągle puszczają te same newsy.

    Poranki rozpoczyna telewizja śniadaniowa. A tam śniadanie składające się z produktów o wartości dziennego wyżywienia przeciętnego Polaka.
    Pokazują również, co będzie modne w nadchodzącym roku- szkoda, że w każdej stacji podają coś zupełnie innego. Później puszczą jakąś sporstmenke mówiącą o zdrowym stylu życia, jakieś mądre gwiazdki, mówiące o niczym.


    W południe, aż do wieczora, wjeżdza crem dela crem, czyli produkcje paradokumentalne. Szpitale, Szkoły i inne Trudne Rozkminy. Mózgojeby, w które wiele osób wierzy i uważa, że są kręcone z ukrytej kamery.
    W ten sposób przechodzimy do pogody. Tu jest ciekawa sprawa. Pogodę jak dla mnie powinni pokazywać raz w tygodniu np. tylko w niedzielę na cały nadchodzący tydzień i koniec.
    Ale tak nie jest, codziennie podają ją na pięć dni i każdego następnego dnia podają, też na pięć dni, tylko już zmienioną, tamta z wczoraj jest nieaktualna.


    A po tym relaksik, jakieś mocne kino. „Gliniarz z Beverly Hills”,siedem części lecących na siedmiu różnych kanałach, po dwa razy w roku. „Bad Boys”, „Kiler”, „Chłopaki nie płaczą”, „Pieniądze to nie wszystko”, „Władca Pierścieni”, „Harry Potter”, „Zmierzch”, „Jak poznałem Twoich rodziców?”, wszystkie filmy z Jean-Claude Van Damme i Steven Seagal.
    Tych dwóch ostatnich to się ustawiło, każdy film jest o tym samym, tylko tytuł się zmienia. Nie muszą się przygotowywać do roli, wchodzi reżyser i mówi, dzisiaj jesteśmy w zajebistej dżungli, nagramy tu sceny do „Wściekłe Pięści 3”, „Upadaj i wstawaj 2” i jeszcze do „Unikaj ciosów 6”.


    Oczywiście w weekendzik 27 edycja tańca z gwoździami albo coś ugotujemy.
    No tych programów to jest od groma. Różne rodzaje po kilkanaście sezonów i edycji. Tu trafili w Bingo, gotowanie i tańczenie, kiedyś było jeszcze śpiewanie.


    Święta to jest standard, Keviny same na osiedlu, ale o to gawiedź sama walczyła. Jak to święta bez Kevina? Ko Ko Ko KORWA to się nie godzi. Jakbyśmy mogli przyjąć Jezusa, Pana naszego bez słodkiego blondyna, który teraz jest ćpunem?


    Czasem puszczą naprawdę dobry film. Zazwyczaj w środku tygodnia, gdy wszyscy normalni ludzie pracują i chodzą wcześniej spać. Zaczyna się o 23 i kończy o 2.45 w nocy. Za to kocham właśnie mój kraj, tu wszystko jest inaczej i pod górkę.

    views Wyświetlenia profilu 27


    W GŁOWACH SIĘ PRZEWRACA

    Tak ostatnio rozkminiam o laskach, że coś im się trochę w dupach poprzestawiało. W sumie to co się dziwić skoro przykład idzie z góry, tzn. z telewizji.
    Pokazują tam takiego mistera Maślaka, jak to gotuje w jakimś dzień dobry tefauenie i duperki myślą, że to prawda.


    Nie tylko o to gotowanie chodzi, bo jak facet przygotuje jedzenie swojej kobiecie, to dobrze( fakt jest taki że faceci robią to lepiej , choć ja się akurat do tego grona nie zaliczam niestety).
    Chodzi mi bardziej o całokształt.
    Laski zaczynają wierzyć, że facet w dzisiejszych czasach to musi być, model, kucharz, fotograf , zarobas, murarz, tynkarz i jebaka.
    Wymagania poszły ostro w górę.
    Mam wrażenie , że poziom kobiet wcale nie idzie ku górze, ale One to wymagania mają wysokie jak Himalaje.


    Przykład z życia. Nie tak dawno mój brat poznał nową loszkę, po czym praktycznie na wstępie Ona mu opowiada ( to jest opowiadanie w stylu zaproszenia), że jest taka fajna miejscówka z suszi.
    Mój brat na to, że za taką kasę jaką tam dadzą za ich dwójkę, to On podobne w domu zrobi i jeszcze będą mogli z 10 osób zaprosić.
    Co słyszy w odpowiedzi od bezczelnej? - żeby nie robił z siebie dziada !!
    No żesz Ty w mordkę kopana!!! Niekulturalnie wypominać komuś, że nie lubi przepłacać w modnych miejscach, tylko dlatego, bo Ty chcesz się tam pokazać.

    Kiedyś był prosty podział, chłop zarabiał,kobita zajmowała się domem i dziećmi. Dziś kobiety dalej chcą utrzymać ten porządek, czyli facet pracuje, a ona siedzi z dupą w domu. Tylko już nie koniecznie chce jej się sprzątać, gotować i rodzić dzieci.


    Teraz przeciętny koleś to musi być zbudowany, wiecznie dobrze ubrany i oczywiście jeździć dobrym autem- to takie wymagania na początek.
    Bo po dwóch tygodniach, dochodzą prezenty i drogie podróże.
    Się znalazły wielkie podróżniczki, odkrywczynie świata, Indiany Dżonsy.
    A gdzie intelekt i urok osobisty?
    A później płacz, że książę się zawinął – jak jeździł super autem, to mu szybko poszło...

    views Wyświetlenia profilu 27

    LOGIKA

    Finał Ligi Mistrzów 2018 w Kijowie. Nie będę opisywał meczy półfinałowych, które były majstersztykiem, pokazem futbolu na TAK, cała naprzód, atak za atak. Miały to, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Błędy, dramaturgię, napięcie, mnóstwo goli i świetnych zagrań.


    Bardziej chciałem skupić się, na aspekcie piękna i pewnego rodzaju pokrętnej logiki footballu.
    Jesteś trenerem klubu, który ma budżet przypominający bardziej Fifę na kodach, niż życie realne.
    Kompletujesz kadrę, stawiasz fundamenty, które mają stworzyć prawdziwą piłkarską bestię.
    Żeby to osiągnąć musisz komuś podziękować, aby zrobił miejsce, dla nowych graczy. W ten sposób, włodarze Manchesteru City, uścisnęli sobie rękę z Jamsem Milnerem i bez większego żalu oddali go do Liverpoolu, teoretycznie słabszej kapeli.


    Mija trochę czasu, obie drużyny spotykają się ze sobą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
    Masz skład oparty na środkowych pomocnikach i skrzydłowych. Takie nazwiska w drużynie jak: De Bruyne,Sane,Sterling,David Silva,Gundogan...robi wrażenie, a dodatkowo obrona zakupiona za miliony funtów, zapewnia spokój. Nic złego nie może się stać.


    Przyjeżdżacie na stadion „The Reds”, a drużyna z miasta Beatlesów, z odrzutkiem Milnerem na czele, gwałci Was, demoluje, nie zostawia cienia szans, na przejście do kolejnej fazy.
    32 letni anglik razem z Roberto Firimno, zjada całą statystykę asyst w tej edycji Champions League,a na ukraińskiej ziemi, powalczy z Realem Madryt, o najważniejsze klubowe trofeum.


    Gdzie tu jest jakaś logika? Nie ma jej. I to jest właśnie piękne w piłce nożnej. Gadanie przed sezonem, że football angielski umarł w rozgrywkach europejskich. I kto zagra w finale? Zespół z Wysp, do tego taki, na którego nikt za bardzo nie stawiał przed sezonem. Chelsea, City, może tak, ale Liverpool?


    Ile kasy na stół nie wyłożysz, kompletnie nic Ci to nie gwarantuje. Jaki wynik nie padnie w finale, Jurgen Klopp, dokonał rzeczy wielkiej. Bo nikt nie zapamięta wicemistrza kraju danej ligi, ale finalistę, choćby przegranego, zapamięta każdy.

    Ja w zakłady się nie bawię, więc niech wygra lepszy!

    views Wyświetlenia profilu 27

    WIDZIAŁEŚ?

    Ostatnimi czasy,przez nakład obowiązków przestałem nagminnie rolować wyświetlacz telefonu = portale społecznościowe.
    Wiecie co odkryłem na nowo, na co otworzyły mi się oczy, po bardzo długim czasie?
    Kolega zapytał mnie „ Ty a widziałeś...?” i pierwszy raz od chyba kilku miesięcy, odpowiedź brzmiała: NIE, nie widziałem.


    Wiecie jakie to piękne uczucie, że ziomek w końcu mnie czymś zaskoczył i mógł rozwinąć swoją myśl ? Rozmawialiśmy o czymś, czego nie zdążyłem dostrzec na równi z nim.
    Zazwyczaj ostatnio to wyglądało tak:
    Ty a widziałeś nowy kawałek Soboty? Ta, widziałem... koniec gadki
    Ty a widziałeś bramkę Messiego? Ta, widziałem... koniec gadki
    Ty a widziałeś, jaki Mariusz założył tandetny garnitur na wesele? Ta, widziałem...koniec gadki

    I tak w kółko, bo każdy ważniejszy, lub ten mniej ważny moment widziałem, praktycznie na żywo.
    Ktoś wydał nowy album? Cały instagram jedzie w aucie i wrzuca po jednym kawałku. Nie trzeba kupować płyt, bo po co, jak i tak wrzucą całą trackliste z jutuba, dzień po premierze krążka, albo jeszcze przed wydaniem.


    Stwierdzam wręcz, że takie zachowanie, zabija naszą wyobraźnię,jakąś ludzką ciekawość.
    Głupi przykład. Kolega zrobił burgery z dziewczyną i w luźnej gadce opowiada mi o nich. Nie wrzucił zdjęcia do internetu, więc do końca swoich dni nie dowiem się jak te pyszniutkie bułeczki z mięskiem wyglądały. Mogę uruchomić własną wyobraźnię, nic więcej. Bo wiecie co by było, gdyby wrzucił?
    -A widziałeś jak wczoraj robiliśmy...
    -...burgery, ta widziałem (koniec gadki)

    Jest taki film „Truman Show”, w którym główną rolę gra Jim Carrey. Jak nie oglądaliście to nie musicie, bo całe Wasze obecne życie to Truman Show. Z tą różnicą, że on był nieświadomy, a wy jesteście. Podobnie jak on 24/h jesteście pod obserwacją kamer i wszyscy mogą poznać Wasz każdy ruch. Ja po relacjach znajomych jestem w stanie opowiedzieć ich cały dzień. Od momentu, co jedli na śniadanie, przez aktywność/pracę,po kolację i wieczorne mizianie z psem na dobranoc.

    Wiem jakie mieli skarpetki, ubranie, piżamkę,gdzie byli, co robili, nie trzeba rozmawiać, wszystko widziałem.


    Teraz chce pójść krok dalej i odstawić internet na kilka dni. Będę się czuł jak Cast Away: Poza światem, ale za to przegadam z ziomkiem chyba całą noc.

    views Wyświetlenia profilu 27



    Wujo z wąsem

    Nie wiem, może się przyczepiam, ale wnerwiają mnie akcje typu: wrzucamy miliony zdjęć na portale społecznościowe, z okazji wszelakich świąt. Nie tak dawno mieliśmy jedno z nich, więc poruszam temat.
    Nie ma nic złego w tym, że ktoś wrzuci fotkę i podpisze Wesołych Świąt na Boże Narodzenie lub Wielkanoc.

    Jednak już typ tego zdjęcia ma znaczenie. Ktoś wrzuci przykładowo fotografię z córką w parku na spacerze i mi się wydaję, że to jest dosyć szczere. Denerwują mnie te fotosy nazwijmy je, na świąteczne alibi. Wykorzystanie okazji, żeby wstawić odpicowanego siebie, najlepiej w garniturek, wyczesanego jak francuski pudelek i z wystrojoną w suknię dziewczyną obok zajebiście wielkiej, żywej choinki, przy której leży ogromny stos prezentów.


    Albo jeszcze lepsze jak gość wstawia suto zastawiony stół, przy którym nikt nie siedzi w odjechanej za ciężki hajs chałupie. Jaki jest sens i przesłanie takiej fotki?
    Ja wyczuwam u frajera tylko i wyłącznie chęć pokazania się, a nie życzenie komukolwiek Wesołych Świąt.

    Tam aż pachnie akcją w stylu:
    No to tak sobie kozacko mieszkam buraczki, a jak tam u Was? Pewnie siedzicie właśnie z grubym wujkiem przy stole? (bo u frajera to nawet gruby wujo z wąsem wygląda jak milion dolców).
    Tam zresztą wszystko wygląda jak milion dolarów, pies pimpek, kuzyn Eryk, dziadek Stefan, ciotka Zośka i żona wuja szwagra Pawła Maryla. Cieszysz się, że masz zgrabną, bogatą rodzinę? Ok,tylko uważam, że Boże Narodzenie,czy Wielkanoc nie jest porą na chwalenie się tym co ma się w posiadaniu.


    Ciekawe ilu z tych rodzinnych chrześcijan przygotowało puste miejsce dla niespodziewanego gościa? Zapewne 100 procent. Tylko ile procent by tego gościa faktycznie wpuściło?
    -Fabian patrz, jakiś menel do nas puka w wigilię.
    -a daj mu 2 zł i niech spier...
    Ale może się tylko przyczepiam?

    views Wyświetlenia profilu 27


    CIUCHY

    Świat jest zwariowany i mówią o tym ceny dzisiejszych ciuchów. Położymy obok siebie sześć takich samych bawełnianych bluz, każda z inną metką i każda z nich będzie miała różną cenę. Przekrój będzie wynosił od 40 zł do 2000 zł.

    Wiadomo, decyduje prestiż marki. Ostatnio znajomi kupili mojemu koleżce zwykły t-shirt na urodziny. Koloru białego z napisem be smile be happy. Pomyślałem, przyszli na przyjęcie, nie chcieli wbić z pustymi rękoma,nabyli upominek w jakiejś sieciówce za 30 zł. Coś mnie jednak tknęło i sprawdziłem na internecie, patrzę i nie wierzę- 7 stówek. Szaleństwo, pacha i tak zrobi się zaraz żółta, szkoda tyle kasy.


    Ceny na rynku będą szły cały czas do góry, póki ludzie będą w stanie tyle zapłacić. Na razie się nie zatrzymują, więc chyba są w stanie.
    To daje możliwości dla nowych marek, z konkurencyjną kosztownością. Schemat jest zawsze ten sam. Świeżość w branży, niski koszt, co raz większa rozpoznawalność, co raz wyższy koszt, aż dochodzi nam kolejne logo premium. To samo działanie przeprowadza się na sprzętach elektronicznych.


    Za metkę damy się pokroić. Prestiż znaczka określa naszą godność. Dzisiaj chłopak z osiedla bez koszulki Bossa czy Armaniego, nie znaczy nic. Ciekawą sprawą są podróbki, koszulka za którą powinniśmy zapłacić 350zł, kupiona za 60. Sam siebie oszukujesz, bo za zaszczyt posiadania owego ubrania, powinieneś srogo zapłacić, ale Cię nie stać, więc sięgasz po tańszy zamiennik, byleby utrzymać ważność i poszanowanie. Tańszy zamiennik to Ty se możesz kupić do passata, jak się coś rozdupcy, a nie jak kupujesz osiedlową zbroję.

    Nawet nie powinieneś zerkać w stronę przecen, wyprzedaż? To Cię nie interesuje.
    Należy podejść do kasy i powiedzieć:
    -poproszę tę bluzę za 750
    -ta bluza jest w tej chwili przeceniona na 399,99 zł
    -tu ma Pani równo tysiąc złotych, reszty nie trzeba, proszę zapakować i wychodzę bo mi się spieszy

    To jest prawdziwy mocny przekaz i przewózka. Czekam, aż nadejdzie fala mody na tego typu filmiki. Ktoś będzie w chodził z gopro na głowie, żeby nagrać podobną scenę i wrzuci na internet, byle wszyscy zobaczyli.

    Świat nasz, choć zwariowany, jest tak duży, że przyjmie w swe ramiona jeszcze wiele takich nowych tworów. A jak to mówią, wartość to pojęcie względne, rzecz jest warta tyle ile ktoś jest w stanie za nią zapłacić.

    views Wyświetlenia profilu 27

    MOURINHO

    Za małolata z kolegami często zastanawialiśmy się, czy dajmy na to, taki Real Madryt poradziłby sobie bez trenera? Czy w ogóle taka posada jest potrzebna? Grał tam Zidane, Ronaldo, Figo, ktoś by tylko musiał, przypilnować zmian i wybrać skład, żeby się chłoposzki nie pozabijali.


    Dziś wiem, jak dziecinne było nasze myślenie.
    Trener, osoba która zawodnika X może piłkarsko zabić, wskrzesić,ukształtować, dać drugie życie, wycisnąć do reszty jak cytrynę, zniszczyć. Po prostu może wszystko.
    Przychodzi mi na myśl Jose Mourinho. Zlatan pójdzie za nim w ogień, wygrywali razem mistrzostwa ligi włoskiej, Ligę Europy. Pogba? Niekoniecznie, swego czasu najdroższy piłkarz świata, kompletnie nie przypomina tego z czasów gry w Juventusie. Nie widać w nim polotu i fantazji, brak w nim radości z gry. Nie sądzę, że zapomniał jak się gra, raczej to wina ustawienia i taktyki.


    Luke Shaw, dla niego Mou to koszmar nocny, przez który budzi się zlany potem. Osobiście uważam, że ten chłopak odejdzie po sezonie i w nowym klubie, będzie jedną z ważniejszych postaci.
    Jak to jest z tym Mourinho skończył się, czy się nie skończył? Materiał dostał przeciętny, ofensywa jeszcze jak Cię mogę, defensywa raczej kuleje.
    Sam nie potrafię dojść do odpowiedniego wniosku. W Lidze Mistrzów blamaż. Wyglądało to w rewanżu z Sevillą, jakby taktyka od pierwszego gwizdka, była ustawiona na karne. Wszedł Ben Yedder i wiadomo jak to się skończyło.


    Za to w lidze? Widziałem fajny komentarz gdzieś na internecie, że wszyscy podniecają się ofensywnym Tottenhamem, a drużyna, której trener miał zabijać futbol, po 34 kolejkach miała jednego gola mniej od Kogutów.
    Tak na dobrą sprawę to Czerwone Diabły, wygrały Premier League, bo zespół City jest z innej planety, to co zrobili w tym sezonie to było niewiarygodne, wygrać ligę w lutym, kosmos.
    A United równo, cały sezon za plecami Szejków.


    Jakby to tak podsumować, to Pochettino wykonał o wiele gorszą pracę. To miał być ten sezon, w którym budowane od fundamentów przez Argentyńczyka dzieło, miało siać postrach. Ciężko będzie o podium w lidze, a w LM odpadli na tym samym etapie co zespół Mourinho.


    Myślę, że kluczowym etapem, który przyniesie więcej odpowiedzi i rozwieje wątpliwości w kwestii wypalenia Portugalczyka, będzie przyszły sezon. Jeśli nie wygra poważniejszego trofeum,niż Puchar Ligi Angielskiej, kolejny sezon można będzie spisać na straty.

    views Wyświetlenia profilu 27


    BŁENDY

    Włanczam, włączam. Uważam, że, choć trochę to trwało, ale udało się w naszym społeczeństwie pozbyć stwierdzenia „poszłem”. Zdarza się już naprawdę rzadko. Teraz czas zabrać się za słowo włączyłem. Czy zadajecie pytanie „ Włanczysz ten telewizor?” Włancze...
    Dołącza,a nie dołancza.
    Kochani to jest bardzo ważne. Niemiłosiernie kłuje to w uszy.

    Kolejny przykład to „najkochańszy”. Z pozoru wygląda jak mała niezauważalna literówka, jednak tak nie jest. Brakuję tam co prawda tylko literki „U”, ale robi wielką różnicę.
    „Mój najkochańszy chłopak na świecie, kisski, lofciam”. Każdy pościk Dżesiki podpisany do Brajana.
    NajUkochańszy chłopak na świecie!!

    Zawsze w szkole mówiło się proszę panią, a mogę iść do ubikacji? Również forma nie poprawna. Powinno być proszę Pani, Panią to można zaprosić do tańca.


    Każdy zna szybkie szkolne kontry od nauczycieli, kiedy zaczynało się zdanie od powiedzenia „no,że” , „noże i widelce” słyszeliśmy w odpowiedzi, albo ulubione „AAAAAA „ Beeeeeee”
    Kolejna sprawa.
    Podchodzę z bratem na recepcje siłowni, a typiara do nas czy państwo będą jutro rano na siłowni? Państwo. Tego powinni uczyć w szkołach. Skoro nie uczą, to ja udzielę korepetycji.
    Towarzystwo w stu procentach damskie = Czy Panie będą...
    Towarzystwo w stu procentach męskie = Czy Panowie będą...
    Towarzystwo mieszane = Czy Państwo będą...

    Jestem chłopakiem, ale jakoś zawsze zwracałem na to uwagę. Nienawidzę, gdy dziewczyny robią błędy, kiedy się z nimi pisze. Zawsze mnie to odrzucało. „Z kąd wiesz, wpierw”, o ortograficznych nawet nie będę wspominał.
    Wpierw jest prawdopodobnie formą poprawną, ale kto mówi: Wpierw pójdziemy do kina a później coś zjemy.
    Jak to w ogóle brzmi ?

    Skróty myślowe, pisanie na messengerze, to wszystko zuboża nas językowo. Później będzie miał jeden z drugim rozmowę o pracę, albo przyjdzie mu CV napisać i niestety, nie dostanie wymarzonej roboty w McDonaldzie, czy na kasie w Orlenie.
    Rekruter zapyta Cię, podaż, popyt, co mi Pan powie w tej kwestii?
    A Ty jebniesz, że jak nie dosięgnie to owszem podasz, bo Ty generalnie wychowany jesteś, więc nie widzisz problemu, tylko co to ten popyt?

    Życiowy Frustrat, bawi, uczy,wychowuje, ale jak to mówią Polska język, trudna język.


    views Wyświetlenia profilu 27

    Życie pod zastaw
    Dzisiejsze czasy opierają się na beztalenciach. Zabrzmi to jak głos zazdrości, ale wokół Nas kariery i pieniądze robią ludzie, którzy na to kompletnie nie zasługują.
    Ktoś jednak powie- jak to? skoro są sławni, to muszą mieć na „swój produkt” rzeszę odbiorców.
    I tu dochodzimy do glębszej rozkminy.

    Internet daje niespożyte możliwości, przyciąga ludzi, którzy nie mają pomysłu na siebie, nie mają co zrobić ze swoim wolnym czasem, lub po prostu wciśniesz im każde gówno jak smartwatche w Biedronce za 99 zł.
    [email protected], po co tym ludziom taki szajs?
    I wiecie co jest najlepsze? Tego nie kupi ktoś normalny, ktoś na poziomie, kto robi tam zakupy. Bo taka osoba wie po co przyszła, weźmie co trzeba i wyjdzie.
    To kupi Myrek , który przyszedł z rodziną na szoping. Myrek mówi: pacz Halyna jaki smartłocz, i pakuje go do wózka. W domu odpakowuje go z pudełka i zastanawia się „ a na jaki Uj ja to kupiłem?”


    Mam bardzo duże doświadczenie z takimi osobami a to dlatego, że kiedyś pracowałem w lombardzie. Klientela była rożna. Zjawiały się porządne osoby, którym zabrakło do pierwszego i potrzebowały pożyczyć kilka groszy na podreperowanie domowego budżetu. Wracały drugiego każdego miesiąca i odbierały swój zastaw.
    Pojawiały się także Myrki i Halyny.
    Schemat zawsze ten sam.
    Dwójka [email protected] dzieci - jeden ledwo narodzony,w wózku, drugi tak z 5-6 lat.
    (bezustannie mnie to wkurzało, bo dotykały mi brudnymi paluchami szyby. Starzy nie reagowali a ja po ich wyjściu zawsze miałem sprzątanie)
    Wtedy wyjmowali te smartłocze lub inne zbędne gówna i chcieli mi je wciskać.

    -Ile Pan za to chcesz?
    -No nie wiem tak ze stówe
    -Panie, ale to na internecie nowe jest za stówe
    -No ta, ale ja to dwa tygodnie temu kupiłem, jak nowe jest (zazwyczaj było brudne i z jakąś ułamaną małą częścią)
    -Panie nowe to jest w sklepie na półce, a za to to ja moge dać 20 zł

    Wtedy oczywiście wielkie rozżalenie, że jak to tak mało i wyjście z gniewem, zawsze podkreślone słowami idę do konkurencji. A idź w pizdu.
    Ale się zdenerwowałem.

    Rodzinka, która ewidentnie groszem nie śmierdzi, ma małe dzieci, potrzebna jest kasa na pieluchy,mleko itd., zawsze kupuje te niepotrzebne gadżety. Tańsze za gotówkę, albo droższe na raty. Każdy z tych ludzi musi także posiadać, choćby długi sięgały zenitu, komórkę i to taką z wyższej półki.
    I tu ciekawostka. Wiecie jak każdą rozmowę kończy człowiek, który przyszedł Ci powiedzieć, że nie zapłaci raty długu w terminie? … Pyta po ile masz telefon dotykowy.
    Taki gość z urzędu powinien dostać w ryja.

    Właśnie na w/w osobistościach ludzie bez talentu potrafiący się sprzedać zbijają fortuny. Opierdzielają im hurtowo swoje diety, treningi personalne i inne pierdoły przez internet.
    Pato streamerzy, którzy leją się po mordach, piją wódę i pokazują [email protected]@ do kamerki dostają za to hajs! W jakich my czasach żyjemy? Byle bladź wypinająca gołą dupę uważa się za blogerkę modową.
    Kiedyś to się nazywało sztuką i trzeba było sobie zasłużyć żeby być pokazanym w Playboyu czy CKMie.
    Cały ten proces napędzamy my - klikacze lajków. Jesteśmy zatrudnieni w wirtualnej fabryce, która produkuje beztalencia. Czy ten proces kiedyś się zatrzyma?